Manipulacje narcystyczne

Opublikowany w Artykuły w August 03, 2018
Lead image

O manipulacjach napisano wiele i jest to wiedza, z którą warto się zapoznać. W tym artykule chcę zwrócić uwagę na pewne podchwytliwe narcystyczne manipulacje. Są one najbardziej destrukcyjne dla dzieci wychowanych przez narcystycznego rodzica.

Rodzic uczy dziecko jak działa świat. Wychowuje tak, by dziecko wyrosło na dorosłego człowieka, który będzie potrafił sobie w tym świecie radzić. Oczywiście każdy rodzic może dać tylko tyle ile ma, stąd też często pewne ograniczenia rodzinne przenoszone są z pokolenia na pokolenie. Jednak większością rodziców kieruje dobro dziecka. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadków narcyzów. Oni wychowują dzieci tak, by było to jak najwygodniejsze dla nich. Zamiast uczyć tego co jest normalne, wciągają dziecko w swój zaburzony świat. A dzieci nie znając niczego innego, dostosowują się do niekorzystnych dla siebie zasad i kodują narcystyczne normy, które w skrócie można by podsumować: dobre jest to co jest dobre dla rodzica, złe jest to co jest dobre dla dziecka. Zanim ich umysły rozwiną się na tyle by posiąść zdolność do krytycznego weryfikowania i podważania „prawd rodzinnych”, mleko się już wylało.

Wiele lat później, gdy takie dziecko trafi na terapię, rozwikłanie tych manipulacji wymaga wiedzy i zrozumienia mechanizmów i kontekstu. Bo narcyz najczęściej deklaruje, że troszczy się i kocha. To co mówi samo w sobie często nie brzmi tak źle. Dopiero połączone w całość z pozostałymi założeniami, kontekstem sytuacyjnym i sposobem w jaki zostało wypowiedziane, pozwala zrozumieć destrukcyjny przekaz i intencję.

To właśnie sprawia, że specjaliści, którzy nie mieli z narcyzmem czy przemocą wiele wspólnego, czasem nie dostrzegają nic złego w cytowanych wypowiedziach narcystycznych rodziców (do tego powszechne założenie, że rodzice zawsze chcą dobrze, sprawia, że zakładają jakiś pozytywny kontekst i winę po stronie dziecka). Dlatego postanowiłam wypisać i omówić te manipulacje, które najczęściej słyszę na sesjach. By osoby, które słyszały podobne przekazy i czują się ogłupiałe – z jednej strony czują, że coś jest nie tak, ale nie potrafią nazwać zła kryjącego się w manipulacji, zyskały pomoc. Jeśli drogi czytelniku znasz inne „kody narcystyczne”, które powinny znaleźć się na tej liście – proszę daj mi znać.

Na początku zarysuję kontekst i cel manipulacji, wypływający z cech i ograniczeń narcyza. O samym narcystycznym zaburzeniu osobowości jest wiele materiałów, skupię się tutaj na tym jak to wygląda w praktyce, jak może się przekładać na relacje z dzieckiem. Oczywiście nie zawsze występuje czysty narcyzm, inne zaburzenia i problemy mogą się nakładać, potęgując i rozszerzając dysfunkcyjność rodzica.

Narcyz – czy to osoba zaburzona, czy z silnym rysem narcystycznym:

Nie postrzega realnie ani siebie, ani innych ludzi.

Sam nie ma kontaktu z prawdziwym sobą – utożsamia się z idealnym wizerunkiem, jaki sobie stworzył, wypierając wszystkie swoje wady, błędy i słabości. Na innych ludzi projektuje albo własne zalety (złote dziecko nie może zrobić nic złego, bo z jego sukcesami i wspaniałością rodzic narcystyczny się utożsamia), albo wady i przewinienia (kozioł ofiarny nie może zrobić nic dobrego, bo jest skupiskiem odrzucanych i pogardzanych słabości i jest za nie karany).

Drugiego człowieka postrzega przedmiotowo

nie jako realną osobę z uczuciami i potrzebami, ale środek do zaspokojenia swoich potrzeb.

Miarą wartości drugiego człowieka jest to na ile jest dla narcyza przydatny.

Narcyz nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa.

Jest w centrum swojego świata i wydaje mu się, że każdy tak go postrzega. Dlatego cudze zachowanie odbiera albo jako robienie czegoś dla niego (jak mu się ono podoba), albo przeciwko niemu (jak nie jest z niego zadowolony). Nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś robi coś z powodów zupełnie z nim niezwiązanych. Albo jesteś z nim (całkowicie), albo przeciwko niemu.

Ma przekonanie o swoich specjalnych prawach i przywilejach.

On jest ważniejszy/lepszy od innych. Jemu się należy. Dla niego to oczywiste, że dla innych ludzi jego uczucia i potrzeby powinny być ważniejsze od własnych.

Skoro zasługuje na specjalne względy, to nie przejmuje się normami, obowiązkami, zobowiązaniami

One są dla zwykłych ludzi, jego nie dotyczą.

Nie lubi, nie potrafi troszczyć się o innych, w tym o dzieci. Dawanie nie sprawia mu przyjemności.

Dzieci, które ciągle czegoś potrzebują, męczą go. Narcyza może mieć krótsze lub dłuższe okresy gdy pokazowo gra dobrą matkę, ale robi to nie adekwatnie do potrzeb dziecka, a swoich. To zawsze o nią chodzi. Narcyza, która realizuje się poza domem i nie potrzebuje wizerunku dobrej matki, potrafi skrajnie zaniedbywać dzieci.

Nie przyzna się do tego, że nie obchodzi go dobro i szczęście jego dziecka,

więc będzie uzasadniał swoje zachowania przerzucając winę na dziecko.

Narcyz jest bardzo niedojrzały emocjonalnie.

Mniej więcej na poziomie kilku letniego dziecka. Nie ma kontaktu ze swoimi uczuciami, nie rozumie co się z nim dzieje. Gdy cierpi, obwinia o spowodowanie tego, osobę, przy której te uczucia się pojawiły. Chociaż problem może być tylko i wyłączenie po jego stronie np. kompleksy i zazdrość.

Widzi świat w niedojrzały, dziecięcy sposób – zero-jedynkowo, czarno-biało.

Jego poczucie własnej wartości zależy od idealnego wizerunku.

Każda rysa na nim, to ryzyko, że on się załamie, a to oznacza zmierzenie się z realnym poczuciem własnej bezwartościowości, przed czym narcyz będzie się bronił wszystkim metodami.

Narcyz NIGDY nie przyzna się do błędu.

Jeśli zostanie skonfrontowany z dowodem, że coś zrobił, przedstawi to w taki sposób, że nie było to złe, albo winni byli inni - musiał to zrobić dla ich dobra, lub bo go do tego doprowadzili. Jeżeli fakty nie pasują do teorii o wspaniałości narcyza, tym gorzej dla faktów.

Narcyz nie ma empatii (ani uczyć wyższych *).

Nie jest w stanie wczuć się w czyjąś sytuację. Poczuć np. krzywdę swojego dziecka. Ale rozumie zasady w jakich funkcjonują ludzie, że coś jest źle odbierane – intelektualnie wie, że robi coś co jest odbierane jako złe , ale nie czuje tego. Dlatego stosuje przemoc tylko gdy nikt nie widzi, dba o budowanie dobrego wizerunku i niszczenie wiarygodności swoich ofiar. Nie czuje się winny, ale obawia się konsekwencji.

* całkowity brak uczuć wyższych będzie miał narcyz z rysem antyspołecznym (tzw.psychopatia/socjopatia), Zwykły nie ma empatii a uczuciowość jest mocno spłycona.

Ma w sobie pustkę emocjonalną i głód niezaspokojonych potrzeb.

Wykorzystuje innych do ich zaspokojenia.

Drażnią go ludzie żywi,

prawdziwi, niekontrolowani. Spontaniczna radość dzieci, prawdziwa miłość – to boli, bo porusza jego własne, nieuzdrowione rany. Stara się to zniszczyć.

Nie potrafi przyjąć miłości, szacunku, docenienia w normalny, spontaniczny sposób wyrażonych,

a tylko wg jakiegoś scenariusza, który gloryfikuje jego wizerunek, w sposób jaki narcyz sobie wymyślił. Im więcej domieszki histronicznej osobowości, tym bardziej teatralnie to musi wyglądać.

Narcyz nie szanuje prawdy, faktów, uczuć innych

Nie ma takiej rzeczy, której by nie powiedział, by osiągnąć odpowiedni efekt i wymusić to czego chce. Jak nie działa, to za chwilę zmieni wersję i spróbuje zupełnie inaczej.

Potrafi przyjmować wiarygodnie wyglądające maski i zmieniać je w ułamku sekundy

To tylko gra, czy to chodzi o troskliwość czy tonięcie w żalu, nie stoją za tym prawdziwe uczucia, ale on wierzy w swoją grę, więc potrafi być bardzo przekonujący.

Gdy odmówimy mu tego, czego chce - narcystycznego pokarmu, wpada w szał - stara się jak najbardziej zranić.

Narcyz z domieszką antyspołecznego zaburzenia osobowości tzw złośliwy narcyz potrafi się latami mścić i niszczyć ludzi psychicznie.

Kody – normy, oskarżenia i wytłumaczenia stosowane przez narcyzów i współuzależnionych członków rodziny wspierających system:

Pojedyncze kody / manipulacje może się zdażyć stosować każdemu rodzicowi. U narcyza będą normą i obowiazującym podejściem. Nie zawsze są wyrażane bezpośrednio, ale tak można podsumować przekaz. Stosuję w opisie różne płcie. Niektóre rodzaje manipulacji częściej stosują kobiety, będące ukrytym narcyzem zbudowanym wokół wizerunku cudownej udręczonej przez dzieci matki, lecz większość jest uniwersalna.

Jak możesz być taką egoistką i myśleć tylko o sobie (jak ja cierpię/czegoś potrzebuję)

Jeśli 99 razy na 100 stawiałaś narcyza na pierwszym miejscu i robiłaś to czego chce, a raz postanowisz zadbać o siebie gdy jemu się to nie podoba/czegoś od ciebie potrzebuje, to właśnie coś takiego usłyszysz. Dla narcyza, jeśli robisz coś dla siebie, to w tym czasie nie dbasz o niego. On odbiera to jako zabranie mu czegoś, co mu się należało, skrzywdzenie go i uważa, że ma święte prawo się bronić. Nawet jeśli chodzi o małe dziecko, które potrzebuje rodzica, który ma prawny i moralny obowiązek się nim zająć – dla niego takie dziecko jest egoistyczne i złe. Wymusza coś na rodzicu. To jest też obrona przez projekcję – to narcyz jest skrajnym egoistą.

Ciągle ode mnie coś wyciągasz, ciągle czegoś chcesz

Narcyz chce dostawać, a nie dawać, więc cokolwiek musi dać dziecku, to jest w jego oczach za dużo i ma o to pretensje. Narcyz potrafi szybko sparentyfikować dziecko – zamienia się z nim rolami i oczekuje, że to dziecko będzie się nim opiekować, a nie na odwrót. Jednocześnie nigdy nie uzna i nie doceni krzywdy i poświęcenia dziecka. Bo zawsze będzie za mało, bo gdyby tylko dziecko się bardziej postarało, mniej się domagało, było idealne, to narcyz byłby szczęśliwy i mógłby w końcu uznać, że dziecko jest wystarczająco… jakieś – dobre, mądre. Ale to nigdy nie nastąpi, bo narcyza nie da się na długo zadowolić. Czasem narcyza potrafi przyznać „urodziłam Cię po to byś mi robiła dobrze”, ale szybko się tego wyprze. Ojciec narcyz też może wręcz przesadnie „poświęcać się” dla rodziny, ale wystarczy, że dziecko poprosi by czegoś nie robił/zrobił coś innego, spotka się z atakiem, bo nie o realne potrzeby dziecka tu chodzi. To tylko przedstawienie.

Jeśli narcyzowi jest przykro tzn, że go skrzywdziłeś / ty spowodowałeś, że cierpi („wszystko przez ciebie”)

Bodziec nie jest przyczyną. To, że w jakiejś sytuacji narcyz jakoś się poczuł, nie oznacza automatycznie naszej odpowiedzialności za to. Może nie potrafi radzić sobie z odmową/sprzeciwem itp. Jego kruche ego i niedojrzałość emocjonalna to jego sprawa.

  • Zakładanie, że w każdym oskarżeniu jest ziarnko prawdy zupełnie nie sprawdza się wobec narcyza, bo jego oskarżenia potrafią być absurdalne i okrutne.
  • Podobnie gubią przekonania, że przy tak silnej reakcji, musi być realny powód (w naszym zachowaniu).

Jeśli cierpię to Twoja wina, jeśli ty cierpisz, to też Twoja wina

Narcyz nie bierze odpowiedzialności ani za to swoje uczucia i reakcje, ani za to jak wpływa na innych. Potrafi wręcz oskarżać dziecko, nad którym się znęca o problemy emocjonalne.

Nie przerzucaj na mnie swoich problemów

Problemy narcyza są automatycznie problemami dziecka, a problemy dziecka, są … problemami dziecka, dowodem jego błędów, słabości = jego winą, czymś czym nie powinien obarczać rodzica. Nawet jeśli dziecko nie ma pojęcia jak sobie poradzić np. z prześladowaniem w szkole i do kogo ma się zwrócić po pomoc jak nie do rodzica?

Nie możesz tego zrobić, bo będzie mi przykro

Tylko to się liczy co czuje narcyz. Nawet jeśli narcyz oczekuje poświęcenie całego życia i szczęścia spełnianiu jego oczekiwań - jego kaprys jest najważniejszy. Narcyz też często mówi o swojej krzywdzie i cierpieniu i realistycznie je pokazuje, gdy w grę wchodzi tylko urażona duma, złość, frustracja. Narcyz ma płytkie życie emocjonalne i nie doświadcza np. smutku i bólu jak normalni ludzie. Ale wie „co działa” na empatyczne i wrażliwe dziecko.

Jeżeli wiesz, że jest mi przykro gdy coś robisz i nadal to robisz, to jesteś odpowiedzialna za moje cierpienie

(nawet jeśli dziecko robi coś zupełnie zdrowego i normalnego np. stawia granice, robi coś po swojemu – np. zajmuje się dziedziną na której narcyz się nie zna, więc uznał, że jest bezwartościowa i głupia, jak dzieciak śmie podważać jego zdanie...) – przerzucanie na innych odpowiedzialności za własne uczucia i ograniczenia i niechęć by cokolwiek z nimi zrobić. „Ustąp mamie, wiesz, że ona taka jest...” - nie można oczekiwać, że narcyz się zmieni, nawet jeśli to co robi to przemoc, ale dziecko ma się dostosować, bez względu jaką cenę płaci.

Jak możesz mnie oskarżać! Nie możesz mnie karać (złością czy żalem), jeśli nie masz dowodów, że zrobiłam coś złego.

Tu jest kilka aspektów:

  • nie ważne jest doświadczenie dziecka, to rodzic decyduje, czy coś złego się stało czy nie. Wspomnienia, przemyślenia dziecka się nie liczą, to rodzic definiuje rzeczywistość. Narcyz potrafi podważać wspomnienia, myśli a czasem wręcz zdrowie psychiczne dziecka.
  • jeśli dziecko nie potrafi udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że coś się stało (a rodzic potrafi kłamać w żywe oczy, że czegoś nie powiedział, nie zrobił) to nie ma prawa uznać, że to się stało i reagować na to (emocjonalnie czy w jakikolwiek sposób),
  • jak złapałeś go za rękę – to nie jego ręka! - jeśli narcyz nie może udawać, że czegoś nie zrobił to uzna, że to się nie liczy bo nie potrafi inaczej/nie chciał źle, więc nie można powiedzieć, że zrobił coś złego.

Narcyz nie zamierza ani przyznać się do błędu ani ponosić jego konsekwencji. Nawet jeśli są nią przykre uczucia, które doświadcza dziecko po tym jak rodzic je zranił, naturalna chęć wycofania się – wszystko co człowiek potrzebuje by sobie poradzić z przykrym doświadczeniem. Nie ważne, że coś zrobił i dziecko cierpi i potrzebuje przejść przez pewien proces, zaczynający się od uznania jego krzywdy i przeżycia emocji z tym związanych. Ważne jest to, że on się nie poczuwa do winy i w jego oczach mówienie o krzywdzie dziecka jest karaniem go. Niezasłużonym atakiem na jego idealny wizerunek. W ten sposób dochodzi do wtórnej wiktymizacji – nie dość, że dziecko zostało skrzywdzone/zaniedbane, to jeszcze jest oskarżane o to, że śmie podważać doskonałość i dobre intencje rodzica i spotyka je kolejne odrzucenie i atak.

Metaforycznie - wg narcyza, jeśli by przejechał przypadkiem po czyjejś stopie, to nic się nie stało bo on nie chciał. Druga osoba nie może krzyknąć, mieć pretensji, popłakać się, nie chcieć się przytulić itp., bo to byłoby karanie go za coś czemu nie był winny. Nie jest ważne, że intencjonalnie czy nie, spowodował wypadek, stopa jest uszkodzona, boli. To może nie jest jego świadoma wina, ale ofiary tym bardziej. A to ona nie dość że ponosi wszystkie konsekwencje czyjegoś postępowania, to jeszcze ma to robić tak, by przypadkiem narcyzowi nie było przykro, nie czuł się oskarżany. Spotkałam się wręcz z sytuacją, gdy zranione dziecko musiało natychmiast stłumić własny ból i potrzeby, bo rodzic „zraniony bezpodstawnymi oskarżeniami” dostał narcystycznego ataku i trzeba go było pocieszać i dowartościowywać.

Każdy ma to na co zasługuje

Źle Cię traktuję tzn, że na to zasłużyłeś, dobrze traktuję rodzeństwo – tzn, że na to zasłużyło, nawet jeśli fakty temu przeczą. Być może jedyną "zasługą" rodzeństwa jest, preferowana w danej kulturze płeć. Albo dziecko jednej płci może się kojarzyć z kochającym rodzicem, albo bardziej przypominać męża, do którego czuje żal. To może nie mieć nic wspólnego z cechami dzieci, więcej z potrzebami i nastawieniem rodziców (podobnie jak przydzielanie ról w rodzinach alkoholowych). Spotkałam się z sytuacją, że gdy kozioł ofiarny założył firmę i zaczął sobie dobrze radzić, wpierw narcyz dzwonił codziennie z pytaniem jak mu idzie, ewidentnie czekając na „dowód”, że nie idzie. A jak go nie było, to wprost oskarżył dziecko, że kłamie, bo „to niemożliwe by sobie radziło”. W końcu był kozłem ofiarnym, miał być tym, kto w rodzinie sobie nie radzi, by mniej było widać, że to narcystyczny rodzic ma problemy.

Jak chcesz być dobrze traktowana – kochana, szanowana, to musisz udowodnić = przekonać narcyza, że na to zasłużyłaś.

Aby to zrobić trzeba by udowodnić, że jest się ideałem i wszystko robi doskonale – co oczywiście jest niemożliwe. Każda wada, każde zwykłe ludzkie zachowanie, będzie traktowane jako dowód naszej niedoskonałości = bezwartościowości. Do siebie i złotych dzieci narcyz jest znacznie bardziej wyrozumiały. Narcyz nigdy się do tego nie przyzna, ale by czuć się dobrze potrzebuje mieć ludzi, na których przerzuca swoje wady i pogardę, którą tak naprawdę czuje do samego siebie. A skoro potrzebuje, to nie może uznać ich wartości. Tym bardziej, że wtedy wyszło by na wierzch, że to w nim jest problem i on nie potrafi kochać i zachowuje się podle.

Wniosek z poprzedniego: jeśli chcesz mieć lepiej od innych to musisz udowodnić, że zasługujesz na więcej

że jesteś lepsza od innych. (Chyba, że chodzi o narcyza lub złote dziecko, oni nie muszą nic udowadniać, to oczywiste, że im się należy)

Jeśli chcesz mieć lepiej od innych w jakimkolwiek temacie tzn. że uważasz się za lepszą od nich, poniżasz ich.

To źle o tobie świadczy. Narcyz uważa, że każdy postrzega świat tak jak on. Dla niego nie ma takiej możliwości by w danej sytuacji wszyscy wygrali. Dla niego życie jest wygraną o sumie zerowej. Zawsze ktoś wygrywa – udowadnia, że jest lepszy a inni przegrywają = są gorsi. Jeśli chcesz tylko uznania, że też masz wartość/nie jesteś gorsza/zasługujesz na szacunek i fajne życie i zupełnie nie zamierzasz poniżać kogokolwiek – to i tak z punktu widzenia narcyza – chcesz go zdetronizować , pokonać i poniżyć. Więc jesteś bardzo złą osobą i wrogiem.

Skoro innym to wystarcza to tobie też powinno. 

Często wcale im nie wystarcza, bo są sfrustrowani, ale inaczej nie potrafią. Za to będą zazdrościć temu co ma lepiej. Ale narcyz do tego, że zazdrości się nie przyzna.

Wina zawsze jest po obu stronach (skupmy się na tobie i odwróćmy uwagę od moich błędów).

Powinnaś wybaczyć i zapomnieć, czemu to wyciągasz, do tego wracasz

…. bo wydarzyło się 2h temu, cały czas mnie boli i chcę to wyjaśnić? Narcyz tego nie uszanuje a konsekwencji swoich działań ponieść nie chce. On już zapomniał, więc Ty też musisz.

Jeżeli narcyz zrobił coś dobrego, to jest dobry i nie możesz twierdzić, że zrobił coś złego, że jest zły.

Jeśli Ty zrobiłeś coś dobrego to nie możesz twierdzić, że jesteś dobry, bo zrobiłeś to i to złego (niedoskonałego). Ludzie nie są ani całkiem źli, ani całkiem dobrzy, ale narcyz nie ogarnia złożoności. Dla niego wszystko ma być proste, a role przydzielone zgodnie z jego potrzebami.

Ludzie są doskonali (osiągający wielkie sukcesy), albo są nieudacznikami.

Jak jesteś nieudacznikiem to zasługujesz na pogardę. Brak szacunku do „zwykłości”. Skupienie na pozorach, sferze zewnętrznej. Brak docenienia tego co daje szczęście, powoduje wewnętrzny rozwój. Narcyz uznaje za wartościową i definiującą wartość człowieka tą sferę, w której sam ma osiągnięcia (lub tak uważa) np. zarobki, intelekt, kariera, uroda, siła fizyczna, powodzenie seksualne / towarzyskie itp.

Jesteś zła/agresywna/egoistyczna/niewdzięczna

– tu wstaw to co narcyz zrobił 2 minuty temu i natychmiast na Ciebie wyprojektował.

Nie zasługujesz na nic dobrego (bo właśnie odmówiłaś narcyzie = jesteś dla niej bezwartościowa)

Narcyz nie uznaje innej wartości człowieka/czegoś niż to jaką ma dla niego. Każda inwestycja ma się zwracać. Nie ma innych powodów by komuś coś dać, niż to, co daje w zamian. Jeśli druga osoba rozczarowała narcyza, nie spełnia oczekiwań, to nie zasługuje na nic.

To się nie liczy, to nie ma wartości 

tzn to nie przynosi żadnej korzyści dla narcyzy, ale przedstawi to jako prawdę objawioną.

Jeżeli żyjesz dla siebie, ale nie osiągasz spektakularnego sukcesu (takiego, którym może się dowartościować narcyz, może go zawłaszczyć) to takie życie nie ma wartości

powinnaś przestać to robić i poświęcić się tym co robią coś wartościowego (narcyzom).

Nic się nie stało

wg narcyza, bo to nie jego zabolało a empatii nie posiada, czyli nic się nie stało, a jeśli płaczesz/boli cię, to z tobą jest coś nie tak. To czasem naprawdę absurdalnie wygląda, ale narcyz tak bardzo nie widzi niczego/nikogo poza sobą, że szczerze wierzy, że wszystko jest takie jak on to postrzega. Zamiast uznać odrębną rzeczywistość drugiego człowieka i chcieć ją poznać, on reaguje na swoje wyobrażenia tego jaki ktoś jest, dlaczego ktoś coś robi, co czuje. Myląc np. swoje potrzeby z tym co się z kimś dzieje. Narcyzi bywają stalkerami przekonanymi, że druga osoba ich kocha, nie potrafiąc przyjąć do wiadomości, że nie chce z nimi być.

Nic się nie stało, chcesz tylko zwrócić na siebie uwagę.

Znów – narcyz zdefiniował rzeczywistość w sposób najwygodniejszy dla siebie, ale poszedł dalej. Nie tylko nie uznał czyjegoś bólu, do którego być może sam się przyczynił, ale jeszcze oskarżył drugą osobę, że udaje by coś dostać. Czyli wtórna wiktymizacja i zniechęcanie dziecka do tego, by następnym razem zwróciło się do rodzica po pomoc. Którą narcyz ma prawny i moralny obowiązek dziecku udzielić, ale mu się nie chce. Potrzeby dziecka go nie interesują, ma ważniejsze – swoje sprawy. No i kolejna projekcja zachowań narcyza na innych. To on jest mistrzem odgrywania scen, za którymi nie stoi prawdziwe cierpienie. Tylko, że to coś zupełnie innego, gdy dorosły stosuje manipulacje by wymusić na kimś otrzymanie czegoś, czego nie ma obowiązku mu dać, a gdy zależne od rodzica dziecko, które jeszcze nie potrafi sobie radzić w różnych sytuacjach, ani regulować swoich emocji, zwraca się do jedynej osoby, która może (i ma obowiązek) mu pomóc. Tak naprawdę, gdyby dziecko rzeczywiście musiało koloryzować by dostać wsparcie od rodzica, co czasem się dzieje, gdy rodzice ignorują wszystkie „błahe” sprawy, to nadal nie świadczy źle o dziecku a pokazuje, że w zachowaniu rodziców jest coś bardzo nie tak. Rodzice mogą być zmęczeni, nie potrafić pomóc dziecko w danym momencie, albo dać mu to czego chce, ale nie nie usprawiedliwia odrzucania go i poniżania. Ale narcyz nigdy nie przyzna, że problem/słabość jest po jego stronie.

Sam do tego doprowadziłeś, więc nie zasługujesz na pomoc

Narcyz nie zamierza Cię wesprzeć. Narcyz będzie karać dzieci za to, że nie są doskonałe – popełniają błędy. Jego oczekiwania są nierealne. Żadne dziecko nie robi wszystkiego od razu idealnie. Dorosły też nie. Potrzebuje prób i błędów, eksperymentowania i życzliwego wsparcia oraz podpowiedzi. Ale dla rodzica – narcyza – jak nie jesteś doskonały to jesteś bezwartościowy, nie ma dla Ciebie zrozumienia ani litości. Dziecko ma spełniać oczekiwania bo to wizytówka – przedłużenie narcyza – jego porażki uderzają w niego. Więc narcyz będzie je karał za to, że przez nie on wyszedł na niedoskonałego rodzica.

Czemu robisz mi problem 

kolejna częsta reakcja obwiniająca dziecko za to, że czegoś potrzebuje od rodzica.

To oczywiste, że powinnaś … to… zrobić.

Jak nie to bardzo źle o tobie świadczy = wg narcyzy jej się należy i ma prawo domagać się czegoś, o co ma moralne prawo co najwyżej uprzejmie prosić, a czasem nawet i nie. Ale dla niej koszt po drugiej stronie – uczucia i potrzeby innych, nie mają żadnego znaczenia. Jest tak pewna tego w co wierzy, że łatwo uznać, że to z nami jest coś nie tak.

Ciągle mnie tylko krytykujesz / uważasz, że wszystko robię źle 

gdy spróbowałeś raz, najdelikatniej jak się dało zwrócić uwagę narcyzie, że Cię krzywdzi.

Nie można Cię kochać taką (okropną, złą, egoistyczną, wyrodną, bezwartościową itp.) jaką jesteś

- skoro każdy ma to na co zasługuje, tzn., że skoro rodzić nie kocha/nie docenia dziecka, to wina dziecka. Nie da się go kochać. Bo przecież to nie dlatego, że narcyz kochać ani szanować dziecka nie potrafi.

Narcyz nie dostrzega, że to co czuje/myśli – to tylko jego własna rzeczywistość a nie obiektywna prawda. Że ma własne uwarunkowania i ograniczenia i inni ludzie mogą postrzegać rzeczywistość zupełnie inaczej. Nie przyjmie do wiadomości, że to z nim jest coś nie tak, że to on nie potrafi kochać, że to jego mechanizmy obronne każą mu krytykować i oczerniać innych, by uzasadnić, że słusznie źle ich traktuje, nie zasłużyli na nic innego. Dzięki temu nie musi konfrontować się z tym jak sam był niesprawiedliwie oskarżany i poniżany. Zmierzyć z tym co boli i narzuconym poczuciem własnej bezwartościowości, przed którym ucieka, przerzucając je na innych.

Jeśli dobrze o sobie myślisz tzn, że się rozczulasz nad sobą albo oszukujesz.

To się nie liczy, bo wobec siebie nie jesteś obiektywna/uczciwa itp. Wszystko byleby tylko podważyć poczucie własnej wartości, które dziecko buduje w sobie. I projekcja, bo to narcyz nierealnie pompuje swoje ego.

Oni cię nie kochają/nie szanują naprawdę, bo cię nie znają. Jakby Cię lepiej poznali to by się przekonali jaka jesteś okropna.

Tylko ja Cię znam i wiem jaka jesteś. Znów obrona przed przyznaniem, że to w nich jest problem. Jednocześnie odcinanie dziecka od wsparcia otoczenia, możliwości poznania innego sposobu myślenia na temat jego i świata. Bezpieczniej będzie jak jedynym źródłem docenienia będzie narcyz, wtedy ma całkowitą kontrolę nad dzieckiem. A tak naprawdę to narcyz zupełnie nie zna swojego dziecka - realnego dziecka, zna tylko swoje wyobrażenia o nim.

Wszyscy myślą tylko o sobie, nikt się mną nie przejmuje

(jak nie grają w narcystyczną grę lub czasem rzeczywiście skrzywdzili). Oczekiwanie, że dziecko będzie inne, tylko dla matki. I jak dziecko „rozczaruje” normalnie dbając o siebie: „wiedziałam, jesteś taka sama jak inni”. Narcyzy nie zadowoli realne dziecko, które ma swoje potrzeby, uczucia i ograniczenia. Ona oczekuje cyborga, który niczego nie potrzebuje, nie wymaga, zawsze robi to czego ona sobie życzy i potulnie usuwa się w kąt, gdy jest niepotrzebny i zawsze silnie kocha i podziwia, nigdy nie ma innych uczuć i pretensji, nigdy się nie męczy i nie ma dość oraz nic poza narcyzem się dla niego nie liczy, chyba, że wpasowuje się to w oczekiwania narcyzy. Żaden realny człowiek tego nie spełni, nawet jeśli olbrzymim kosztem będzie próbował. Tym bardziej, że potrzeby narcyzy są często sprzeczne i nie do zrealizowania np. dorosłe dziecko ma osiągać sukcesy by narcyza była dumna, inaczej jest nieudacznikiem, ale jak w takim razie stawia granice by mieć np. czas na pracę, to ją krzywdzi, myśli tylko o sobie, liczą się dla niego tylko pieniądze a nie ludzie (znaczy ona), chce udowodnić, że jest lepszy od niej (bo jednocześnie kozioł ofiarny nie może radzić sobie lepiej niż narcyz) i sprawia jej przykrość.

Miarą miłości jest poświęcenie – musisz udowadniać jak bardzo kochasz.

RAZ nie będziesz chciał się poświecić = nie kochasz, jesteś wyrodnym dzieckiem. Bo przecież on by WSZYSTKO dla ciebie zrobił… co nie ma nic wspólnego z faktami, ale z taką wizją siebie narcyz się utożsamia i wymaga adekwatnie to tego co deklaruje a nie robi.

Nawet tego dla nie mnie zrobisz?

choćby to była tysięczna rzecz z kolei, to zawsze jest TYLKO to. A jak odmówisz, to możesz usłyszeć, że po latach całkowitego podporządkowywania się narcystycznemu rodzicowi tak właściwie to nigdy nawet ciepłego słowa od ciebie nie dostał…

Nie wiem o co Ci chodzi, co NAGLE wymyśliłaś, dlaczego się tak zachowujesz

– narcyz ma krótką pamięć, jeśli to dla niego wygodne. Nie uznaje ciągów przyczynowo skutkowych, kumulacji doświadczeń. Zawsze jest tylko teraz, tylko to co robisz albo to to od Ciebie chce. Jeśli TERAZ jest dla ciebie miły, a ty wycofana, bo wczoraj Cię zwyzywał, to Twoje podejście jest bezpodstawne i niesprawiedliwe.

To, że ktoś postąpi „źle”, to nie znaczy, że ty też musisz

– ty masz zawsze postępować idealnie, wg najbardziej wyśrubowanych norm. Masz być święta a nie ludzka. Czasem przyjmuje to skrajną i zupełnie niepotrzebną formę perfekcjonizmu. Bo nie chodzi o skuteczność, o realny wpływ na nas, o nasze szczęście, ale o wizerunek. Wszystko ma WYGLĄDAĆ dobrze. Nie można czegoś zrobić, bo LUDZIE POMYŚLĄ cośtam. Dla narcyza wizerunek jest jedyną wartością.

Czemu zamykasz drzwi, wstydzisz się czegoś? Czemu coś przede mną ukrywasz, nie chcesz już nawet porozmawiać z matką?

Dziecko nie ma prawa do prywatności wg narcyza. Zwłaszcza gdy ma on przymus kontroli, będzie chciał decydować o każdym kawałku życia dziecka, bo przecież on wie lepiej jak coś powinno zostać zrobione. Dziecko też dość szybko uczy się zamykać w sobie, bo wszystko co powie, zostanie wcześniej czy później wykorzystane przeciwko niemu. Oczywiście rodzic potraktuje takie milczenie jako niezasłużoną karę i problemy emocjonalne dziecka. Rodzic może zupełnie nie interesować się dzieckiem, jego dobrostanem, ale będzie chciał mieć rękę na pulsie jeśli chodzi o to co się dzieje w jego życiu by móc o tym opowiedzieć innym, stawiając siebie w korzystnym świetle. Czasem ludzie doznają szoku, jak po kilku latach wdupiemania przez rodzica, słyszą od jakiejś dalekiej ciotki, że powinni być wdzięczni, że mają taką wspaniałą matkę, która tak się o nich troszczy… ciągle opowiada, że tak się o nich martwi, tak wspiera (1 zdjęcie babci z wnukiem z kiczowatym prezentem co z w promocji był, więcej wnuk babci nie widział) itp.

Nie możesz teraz zostawić mamy, ona sobie bez ciebie nie poradzi

(przyzwyczaiła się, że się dla niej poświęcasz) – nie ważne, że matka wykorzystywała dziecko latami nie chcąc samej o siebie zadbać np. emocjonalnie, życiowo. Dziecko poszło na terapię i zaczęło stawiać granice i nagle matce dzieje się krzywda. Jej się należy i dziecko ma dalej cierpieć, bo nie może być tak, że stratna będzie ona. Trzeba było się nie zgadzać (spróbowałbyś tylko), po tylu latach ona się przyzwyczaiła i już za późno by sobie poradziła inaczej.

To tak jakby złodziej ukradł samochód i policja po złapaniu go postanowiła zostawić mu ten samochód i odpuścić ukaranie, bo biedaczek tak się przywiązał do niego, że teraz będzie mu ciężko jak go straci. Ale ten samochód nigdy nie był jego! Krzywdą jest zadanie niezasłużonego cierpienia, a nie wyciągnięcie konsekwencji za to co ktoś zrobił. Ale dla narcyza to jemu dzieje się krzywda, a nie osobie, która latami była z czegoś ograbiona/nadużywana.

Wszystkie Twoje błędy to twoja wina, wszystkie Twoje sukcesy to narcyza zasługa

- bez względu na to jak absurdalne i niesprawiedliwe by to nie było. Dostałeś się na dobre studia? To TYLKO dzięki temu, że rodzice wysyłali Cię na angielski. Po latach wmawiania Ci, że jesteś bezwartościowy i ośmieszania Cię przy ludziach, masz fobię społeczną i zbyt dużą nieśmiałość by zawalczyć o swoje sprawy ? Zawsze wiedzieli, że coś z Tobą nie tak… Narcyz potrzebuje zawłaszczać sukcesy dzieci. Jednocześnie ani nie zamierza wziąć odpowiedzialności za to jak jego zachowanie na dzieci wpłynęło, ani ich wesprzeć w zwykłych życiowych wyzwaniach. Przerzucanie „winy” na dziecko w oczach narcyza zamyka sprawę.

Jak możesz MNIE oceniać?!  (z inspiracji Leszka Żądło)

Nic o mnie nie wiesz, nie rozumiesz przez co przeszłam, nie wiesz jak to wygląda z mojej perspektywy itp. itd. Albo też przez atak - kim ty jesteś by mnie oceniać, sam zrobiłeś to i to (co mogło być zupełnie normalnym zachowaniem, ale krzywdą z perspektywy narcyza)  - czyli - sam nie jesteś idealny więc nie masz prawa mnie oceniać. Atak może przejść w obrażanie i podważanie naszej pamięci i nawet zdrowia psychicznego."Zupełnie nie wiem skąd Ty to wzięłaś, nic takiego nie miało miejsca. Jesteś pewna, że wszystko z Tobą ok?".

Jak najbardziej mamy prawo wyciągnąć wnioski, mówić o własnej krzywdzie. Zachowując świadomość, że to nasza opinia. Jednak choć byśmy robili to w maksymalnie delikatny, asertywny i życzliwy sposób, sam fakt jakiejkolwiek krytyki, opinii kwestionującej idealny wizerunek, jest dla narcyza nie do zniesienia. Jednocześnie on nie wiedzi absolutnie nic złego w tym, że sam nas definiuje i krytykuje niemalże cały czas, w dodatku nie zadając sobie trudu by nas poznać. Ale "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie" - jedna z maksym narcystycznych i nie tylko rodziców. Nie wolno Ci oceniać narcyza, ale jemu Ciebie - jak najbardziej.

Co jest narcyza, to jest narcyza, a co jest Twoje, to... też jest narcyza

I nie chodzi tu tylko o popularne wątpliwości - co stało się z moimi pieniędzmi z komunii... ;)  Narcyz będzie dla swojej korzyści i kaprysu dysponował swobodnie wszelką własnością dziecka. Narcystyczny rodzic często powtarza dzieciom, że nic nie należy do nich, oraz jak wielkim obciążeniem są (kupienie t-shirta za 10 zł potrafi wypominać pół roku, jaki to straszny wydatek a on taki biedny, choć zaraz potem kupi sobie niepotrzebny ciuch czy gadżet za grube pieniądze), by nie wyobrażały sobie, że mają prawo czegoś się domagać. Jednocześnie jak po ciągłym słyszeniu - to mój dom, nic nie należy do ciebie, dziecko przestaje czuć się w takim domu dobrze i być z nim związane, to są pretensje, że "traktuje dom jak hotel". Jednocześnie rodzic nie szanuje własności dziecka, także dorosłego. Uważa, że ma święte prawo decydować o wszystkim. Gdy zostawi mu się klucze na wyjazd wakacyjny, potrafi wszystko poprzestawiać (wersja optymistyczna, czasem na przestawianiu się nie kończy). Jeśli podaruje dziecku mieszkanie, to chce decydować komu wolno w nim mieszkać. W ramach kary za wyprowadzkę z domu, może zabronić zabrać cokolwiek poza podstawowymi rzeczami osobistymi (twierdząc, że nawet prezenty typu rower nie były dla dziecka a dla domu/rodziny), a pozostawione przez dziecko rzeczy wyrzucić bez pytania. Umów pożyczki czy sprzedaży nie ma zwyczaju respektować i płacić swojej części. Swoją własność będzie wolał sprzedać obcym za bezcen, niż oddać potrzebującym własnym dzieciom. Narcyz po rozwodzie puści małżonka w samych skarpetkach i okradnie z pamiątek rodzinnych. A po zerwaniu kontaktu przez "wyrodna córkę" potrafi nawet pod fałszywym pretekstem złożyć pozew o odebranie jej praw rodzicielskich, by przejąć wnuki. Wszak dzieci to w jego oczach też rzecz, zasób, nie człowiek.


Narcyzi potrafią latami żerować na dzieciach lub innych członkach rodziny, domagając się utrzymania, pod pretekstem złego stanu zdrowia (tu przodują matki polki narcyzki hipochondryczki) lub poświęcenia dla rzeczy wyższych (niespełniony artysta itp.). Zetknęłam się z historią narcyzki, która potrafiła zupełnie zignorować fakt, że utrzymująca ją matka wylądowała w szpitalu i pojechała do niej dopiero po jakimś czasie, jak jej się pieniądze skończyły. I tylko po to, by dostać nowe. Jak już wymusiła, by znajomi pożyczyli matce pieniądze dla niej, to więcej już się staruszką nie przejmowała. A gdy rodzina zasugerowała, że skoro nie pracuje, nie ma obowiązków i dostaje od lat wsparcie od matki, to może by się nią zajęła, oburzona przeszła do ataku - oczerniając, wymyślając absurdalne historie by udowodnić, że inni są bardziej zobowiązani do opieki niż ona. Narcyzowi się należy, nie zamierza się odwdzięczać w żaden sposób. Poczucie zwykłej ludzkiej przyzwoitości też jest mu obce.

To, że ktoś zawiódł / był nie w porządku / nie wypełnił swoich obowiązków, nie znaczy, że Ty też możesz sobie odpuścić, masz być lojalny

W każdej rodzinie dysfunkcyjnej lojalność dzieci jest cnotą w oczach rodziców. Bo dobrze wiedzą, że tak źle traktują dzieci, że gdy tylko będą mogły, najchętniej uciekną one na drugi koniec świata, bo nic dobrego ich z rodzicami nie łączy i nie mają za wiele do odwdzięczania się. Przymus pomagania trzeba więc narzucić.

Jeśli nawet narcyz przyzna się, że w jakiejś sprawie / temacie / ogólnie zawiódł (bo nie będzie mógł zaprzeczyć faktom), to zawsze znajdzie dla siebie usprawiedliwienie i nie zgodzi się na poniesienie jakichkolwiek konsekwencji. Był złym rodzicem, ale chce być traktowany jakby był rodzicem najwspanialszym. Domaga się lojalności, do której moralne prawa stracił. Wmawia dzieciom, że lojalność to norma sama w sobie i trzeba ją realizować bezwarunkowo. Czyli nie ważne, że rodzice nie są lojalni wobec dziecka, ono nadal musi być lojalne wobec nich. Jeśli ono chciałoby wycofać nadmierne zaangażowanie i przekierować je na ludzi, na których może liczyć, to to bardzo źle o nim świadczy. Że „nie potrafi być lojalne”, jest nie w porządku, złe, wyrodne.

Często jest w tym kuszenie (albo nadzieja dziecka, głównie kozła ofiarnego), że gdyby dziecko udowodniło, że jest całkowicie lojalne wobec rodzica, bardziej niż wobec siebie, że poświęci wszystko i zawsze na pierwszym miejscu będzie stawiać narcyza, tak jak nikt inny tego nie robi (bo ma zdrowe granice), to w końcu dziecko udowodni swoją wartość (przydatność) i narcyz zacznie je dobrze traktować. Dzieci nie zdają sobie sprawy, że nawet gdyby im się to udało, to nie wystarczy tak postąpić raz, to podpisanie cyrografu na całe życie. Narcyz uzna ich wartość tylko jeśli będą zawsze, w każdej sytuacji stawiać jego na pierwszym miejscu. To zawsze będzie miłość warunkowa, a raczej zwykła aprobata. Może dojść do zmiany ról w domu i jedno dziecko awansuje do miana „tego lepszego” a inne stanie się nowym kozłem ofiarnym, ale docenienia i tak za dużo nie będzie, bo dziecko nadal jest postrzegane przedmiotowo i co najwyżej udowadnia, że robi co do niego należy.
Dziecko liczy, że udowadniając swoją wartość zasłuży na miłość taką, do jakiej ono jest zdolne i jakiej potrzebuje – bezwarunkową.  A wtedy będzie mógł być sobą, że narcyz zrozumie, że działania i wybory dziecka nie są skierowane przeciw niemu, bo dziecko udowodniło, że jest dobre i nie chce krzywdzić narcyza. Że ma prawo być sobą i dbać o siebie. Ale tak się nie stanie, bo narcyz zaburzonym pozostanie i w każdej sytuacji jego mechanizmy będą się odpalać od nowa. A na miłość nie da się zasłużyć, jeśli rodzic nie kocha, to nie dlatego, że dziecko nie udowodniło, że zasługuje, ale dlatego, że narcyz kochać nie potrafi, a reszta to wymówki.

Natomiast wyszło tutaj założenie poboczne.

Rodzic źle o tobie myśli, bo nie udowodniłeś, że nie chciałeś źle / że jesteś wartościowy

To dziecko jest obarczane odpowiedzialnością za to, że rodzic sobie coś uroił. Rodzic ma prawo tak myśleć i obowiązuje jego wersja, chyba, że dziecko udowodni, że nie chciało źle. Nie ma domniemania niewinności, narcyz nie musi udowadniać swoich oskarżeń. Nie wystarczy też wyjaśnienie mu, jakie były nasze intencje i uczucia, to się nie liczy, trzeba to udowodnić narcyzowi. Ale udowodnić wg norm i zasad narcystycznego rodzica, a nie obiektywnych. Czyli dostosowując się do jego oczekiwań.  Nie ma kwestionowania chorych narcystycznych norm, uznawania ich za prywatną opinię, z którą możesz się nie zgadzać. One są czymś niepodważalnym. Dyskusja zawsze będzie nie o narcyzie, ale o dziecku. Masz udowodnić swoją wartość / bycie dobrym, wg definicji, w których dobre jest to co pasuje narcyzowi. Narcyz przedstawia je niczym najszlachetniejsze i najprawdziwsze normy moralne i wkopuje dziecko w nieustanne poczucie winy. Wmawiając, że KAŻDY by je tak ocenił (dziecko traci możliwośc weryfikacji tego co słyszy, bo się boi kolejnego osądzenia). Czasem narcyz odwołując się do religii, że Bóg też ukarze dziecko za to co robi, że uzna je za złego człowieka. Sam proces udowadniania, że nie jest się totalnie bezwartościowym / złym, jest szalenie upokarzający i bolesny dla dziecka. A jak mu się nie uda przekonać rodzica, to myśli sobie - muszę być naprawdę beznadziejny / zły, że nie udało mi się znaleźć nawet jednego dowodu na to, że zrobiłem coś dobrego /wartościowego  (a wszystko co przywoływał, narcyz z jakiegoś bzdurnego powodu odrzucał).  Czyli dziecko gra w grę, w której z góry jest na przegranej pozycji, bo takie są reguły gry. Czy dziecko coś udowodni czy nie i tak narcyz wygrał, a dziecko cierpi.

Ponieważ takie postrzeganie jest dla narcyza wygodne, nie wkłada żadnego wysiłku by poznać i zrozumieć dziecko, zmienić opinię na jego temat.

Do tego jeszcze dziecko, już skrzywdzone negowaniem jego dobrych intencji i wartości, słyszy, że przez nie rodzic cierpi, że mu serce pęka i jest przerażony widząc jakie ma złe dziecko, że po tym ile on dla niego zrobił, jak się starał, nie rozumie jak ono mogło…. I kolejny raz, zamiast móc zająć się swoimi uczuciami związanymi z własną krzywdą, dziecko musi zająć się „biednym narcyzem”.

 

Lista będzie rozbudowywana.

 

Zapraszam do kolejnego artykułu w temacie narcyzów: Uświadomiłam/łem sobie, że żyję z narcyzem – co zrobić?


Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
241
1


Dołącz do dyskusji! (52 Komentarze)


  • Matka, September 06, 2021

    Czytam ten artykul, zeby zdobyc wieksza wiedze na temat zachowan nartystycznych i zrozumiec przez co przechodzi moj syn ze swoja natcystyczna zona. Moj maz i ja nigdy przedtem nie mielismy ani nie bylismy zmuszeni utrzymywac bliskich relacji z narcyzem. Nasz syn od 7 lat jest w zwiazku z taka osoba. Troche czasu uplynelo zanim to zrozumielismy. Obserwujemy jak powoli nasz syn sie zmienia, jaki jest zatruty, jaka ma hustawke nastrojow ( byl zawsze stabilny emocjonalnie) i jak sie od nas oddala, wyobcowywuje. Kontakty z bratem tez prawie ustaly poza komunikatorami. Syn na zone nic zlego do nas nie mowi, nie zwierza sie, zamknal sie zupelnie, nie przyjmuje zadnych uwag. Probowalismy trzymac sie z daleko aby nie dawac powodow do zgrzytow. Ale widzimy, ze jego stan psychiczny jest coraz gorszy. Chcemy go wspierac bardziej ale on na to nie pozwala. Nigdy nie przychodzi sam na spotkania zawsze z dziecmi albo z nia. Unika rozmow z nami. A wiemy, ze zona go poniewiera. Wychowalismy grzecznego i kulturalnego chlopaka, ktory teraz przechodzi przez pieklo( czujemy to). Ostatnio nie pozwolila mu zmienic pracy na lepsza bo kto bedzie wychowywal 3 dzieci. Ona tez pracuje. Prosze o rade jak my jako rodzice mamy postepowac w stosunku do syna? Nie ingerowac, nie poruszac tego tematu? Byc biernym? Czy uswiadamiac?

    Odpowiedź do Matka
  • Dobry, May 28, 2021

    Chcę, aby świat poznał wielkiego człowieka, który jest znany jako dr Mutaba, ma doskonałe rozwiązanie problemów w związkach i małżeństwach. Głównym powodem, dla którego poszedłem do dr Mutaby, było rozwiązanie, w jaki sposób mogę odzyskać męża, ponieważ ostatnio przeczytałem w Internecie świadectwa, które niektórzy napisali o dr Mutabie i byłem bardzo zadowolony i zdecydowałem się to zrobić. szukajcie u niego pomocy, co wykonał doskonałą robotę, zmuszając mojego męża, aby wrócił do mnie i błagał o wybaczenie, nie przestanę publikować jego nazwiska w sieci z powodu dobrej pracy, którą wykonuje. Porzucę jego kontakt ze względu na przydatność tych, którzy potrzebują jego pomocy, powinni skontaktować się z nim za pośrednictwem WhatsApp +2348054681416 lub wysłać do niego e-mail: Możesz skontaktować się z nim już dziś i rozwiązać swój problem.

    Odpowiedź do Dobry
  • rozsrebrzenie, January 26, 2021

    to moja historia...a wlasciwie i terazniejszosc ,choc sie od niej wyprowadzilam.

    Odpowiedź do rozsrebrzenie
  • julia, January 18, 2021

    Witam tak bardzo prawdziwy artykul, tez jestem corka narcystycznej matki, zerwalam kontakt z nia przed swietami po kolejnej probie wyludzenia pieniedzy. Nie mam dzieci jak moje rodzenstwo ( brat starszy a siostra przygodnia tzn. z innego ojca mlodsza) wiec mam jej dawac bo jak moge na siebie wydawac to takie egoistyczne wg. niej. Dalam juz jej 40tys. wierzac ze jestem jej cos winna. Tak ciagle mowila. Mieszkam w UK od kilku lat I po woli dochodzilam do tej wiedzy. W polsce mialam narcystyczna przyjaciolke I to samo rok temu urwalam z przyjaciolka kontakt a teraz ostatnio z matka. Boje sie ze oskarzy mnie o alimenty I bedzie pisac do znajomych. Bylam w swojej rodzinie kozlem ofiarnym takze boje sie do czego jest zdolna. A sprawa jest jeszcze dosc swieza. Pozdrawiam

    Odpowiedź do julia
  • Ania, December 18, 2020

    Artykuł przerażająco prawdziwy o narcystycznych osobach. Byłam żoną narcyza na szczęście tylko 3 lata. Gdy byłam w ciąży czar prysł i narcyz zdjął maskę ,,idealnego,, męża. Jak to powiedział w tym czasie że wszyscy zwracają na mnie uwagę mówią że super wyglądam a jemu nikt nie mówi że dobrze wygląda. Czuł się zaniedbany, niedoceniony. Znalazł sobie kochankę i z dnia na dzień odszedł zostawiając mnie w 6 miesiącu ciąży. Potem zaczęła się emocjonalna karuzela. Rozwód bardzo nieprzyjemny. Teściowie też mocno zaburzeni, oczywiście syn jest dla nich nieskazitelnie święty, po 10 miesiącach nie widzenia dziecka przez ojca zmusili go finansowo do realizowania kontaktów z dzieckiem. Próbowali odebrać mi prawa rodzicielskie i zniszczyć psychicznie. Uważam że takie osobowości są naprawdę ,,silne,, w tej całej swojej grze. Rozwód zweryfikował mi mnóstwo ,, przyjaciół,, okazało się że sporo osób uważało że to wszystko moja wina że coś ze mną nie tak że taki wspaniały dobry człowiek ode mnie odszedł. Nie życzę nikomu życia z narcyzem, ciąg manipulacji, wieczne poczucie winy. Zwyrodnialec emocjonalny sam na sam z ofiarą, pojawia się osoba trzecia cudowny ciepły oddany człowiek. Niestety mam teraz problem. Chodzi o kontakty narcyza z moim dzieckiem. Są one narazie znikome bo 6 weekendów w roku i co drugie święta. Kontakty są zaplanowane przez byłego męża ( nie ma możliwości częstszego widywania dziecka). Nie dzwoni, nie interesuje się dzieckiem. Zabiera jak paczke dziecko w wyznaczone weekendy do swoich rodziców i tworzą idealny weekend z kochającym tatusiem. Dużo słodyczy, zabawek, mnóstwo wyznań miłości. Potem dwa miesiące ciszy do kolejnego spotkania wyznaczonego przez sąd. Jak dziecko próbuje dzwonić, nie odbiera tłumacząc że pracuje całe dnie. Czasem zdarza się że nie przyjeżdża w wyznaczone terminy a nagle spontanicznie pojawia się w innym czasie i oczekuje że dziecko ma być gotowe do spotkania bo On ma teraz czas. Manipuluje dzieckiem i wzbudza w nim poczucie winy. Czy mogę coś zrobić w tej sytuacji?? Mogę uchronić dziecko przed karuzelą emocjonalną?? Przed stresem?? Jest niezwykle pewną siebie dziewczynka, bardzo empatyczna nie chciałabym żeby wpadła w sidła manipulacji...dodam że cały cyrk ,,kochającego tatusia narcyza,, nasilił się w momencie kiedy wyszłam ponownie za mąż a córka zaczęła mówić do mojego męża ,,tato,, a nie wujku. Córka sama poprosiła męża czy może być jej tatusiem i czy może tak do niego mówić. I nagle zjawia się On narcyzm który miesza dziecku w głowie ,, sztuczną miłością,,. Jest to dla mnie bardzo przykre bo przeszłam przez piekło i nic nie mogę zrobić żeby uchronić przed tym moje dziecko. Standardowo były mąż ma wizerunek nieskazitelnie świętego człowieka, pomaga w fundacjach, ma dwójkę dzieci z żoną (była kochanka), chodzi do kościoła. Socjal media napchane słodkimi zdjęciami kochanego męża i ojca. I mało kto wie że pod tym udawanym, wykreowanym wizerunkiem jest jedna wielka pustka. Od takich ludzi trzeba uciekać!!

    Odpowiedź do Ania
  • realista, October 26, 2020

    Artykuł do czytania codzień i powtarzania jak mantrę.To jedyny sposób aby zrozumieć wszystkie mechanizmy jakimi posługuje się nieczłowiek w walce z człowiekiem.

    Odpowiedź do realista
  • Monika33, August 11, 2020

    Bardzo fajny artykuł, w przystępny sposób wszystko opisujący. Jako dziecko alkoholika i schizofreniczki, trafiłam jak nastolatka w sidła narcyza, szybko zaszłam w ciąże. Żyłam z nim 15 lat, tłumacząc sobie że robię to dla dziecka. 3 lata temu czara się przelała i uciekłam, zaczynając wszystko od nowa. Niestety syn( w tej chwili 14 lat) został z ojcem, nie wyobrażał sobie życia bez niego. Już po miesiącu tak go okręcił, że dziecko nie chce mieć ze mną kontaktu, stałam się jego najgorszym wrogiem. Pozbierałam się jakoś po tym wszystkim, choć rozwód jeszcze w toku, próbuje poukładać sobie życie, od niedawna stosuje metodę szarego kamienia, która poskutkowała. Natomiast tęsknota za synem jest tak ogromna, że nie umiem sobie z tym poradzić. Poznałam wspaniałych ludzi bez których wiem że nie poradziła bym sobie. ale dalej we mnie siedzą wyrzuty sumienia, że zacząłem walczyć o siebie, zostawiając syna z tym człowiekiem. Ojciec izoluje dziecko od wszystkich bliskich, nie mają przyjaciół, ani kontaktu z żadną rodziną. Syn przejął moja role dbania o dom i dorabiania gdzie się da, alby pomóc biednemu samotnemu ojcu. Bardzo się boję, żeby nie skończyło się to tragedią. Może ktoś miał podobne przeżycia, chętni się skontaktuje i wymienię przeżyciami.

    Odpowiedź do Monika33
  • Puchacz, July 22, 2020

    Wszystim których spotkało życie z narcystycznym rodzicem, jako osoba wychowana przez taką osobę, będąca obecnie sama rodzicem, mam jedną radę która działa na 100%- całkowita izolacja narcyza od nas. Narcyz was nie kocha, nie kochał i nigdy nie będzie was kochał... wiem, że ciężko to pojąć i zaakceptować ale właśnie akceptacja tego faktu jest kluczem do tego by móc się bronić przed narcyzem i pokonać go tajną bronią o nazwie obojętność. Będąc samemu rodzicem jestem pewny tego na 100%. Niewyobrażalne jest dla mnie by ktokolwiek traktował w taki sposób moje dzieci a już tym bardziej ja sam.

    Wolni będziecie tylko wtedy gdy nie będziecie do tej osoby czuli już absolutnie nic... dopiero kiedy przestaniecie ją kochać , kiedy przestaniecie ją nienawidzić, kiedy przestaniecie czuć do niej cokolwiek, chcieć od niej czegokolwiek, całkowicie będzie wam obojętny jej los, dopiero wtedy jesteście wolni, żyjecie własnym życiem, i wtedy dopiero możecie bezpiecznie rozmawiać z tą osobą... tylko po co?

    Zerwijcie całkowicie kontakt z narcyzem, oni nie do końca są ludźmi, bardziej przypominają maszyny bez uczuć, zaprojektowane tylko w jednym celu - wysysać z was życie, sami też nie traktują innych jak ludzi a tylko jak przedmioty, i nigdy się nie zmienią. Obojętność to broń której panicznie boją się narcyzi i przed którą będą się bronić wszystkimi możliwymi sposobami , będą szaleć i się miotać, odstawiać niestworzone szopki, grozić samobójstwem, zabójstwem , wydziedziczeniem itd. , jak narkoman na odwyku, bo twoje emocje są ich używką od której są uzależnieni. Obojętność odmieni wasze życie, po jakimś czasie zrozumiecie jak słabą i żałosną kreaturą jest narcyz który kiedyś wydawał się nie do pokonania, stanie się malutki jak karaluch którego można po prostu zadeptać butem, butem o nazwie obojętność.

    Dziękuję ci za ten artykuł, z moją matką zerwałem kontakt kilka lat przed jego przeczytaniem, ale pozwolił mi on zrozumieć co tam na prawdę działo się w moim dzieciństwie i z czego to wynika, utwierdził mnie w przekonaniu, że całkowita izolacja była najlepszą decyzją jaką podjąłem w moim życiu.

    Odpowiedź do Puchacz
  • Narcystyczna matka , November 20, 2020

    Może mi doradzisz jak mam się uwolnić od narcystycznej matki i brata,ktorzy zmarnowali mi lata zycia w domu jak być obojętnym i jak się odciąć,mieszkam z nia a brat przyjezdza ale jest z nia w ciaglym kontakcie telefonicznym i tak slodza sobie nawzajem stale a ja sie nie licze,jak dotad zmarnowane mam zycie i nie potrafie sie uwolnic mam na mysli wyprowadzenie sie i ograniczenie kontaktu do zera,nie potrafie tego zrobić,nie mam pracy a raczej kłopot ze znalezieniem jej,tym bardziej ze matka mnie utrzymuje i raczej zrobiła ze mnie swego niewolnika,bardzo jest mi źle,nie wiem co zrobić,jestem sama z tym,cierpię i nie mam od nikogo pomocy,myślałam do wyjeździe z kraju ale nie wiem jak to załatwić,przecież nie wezmę walizki w rękę i nie pójdę na ulicę..pragnę ich opuścić bo jestem dla nich nikim tylko przedmiotem,smieciem do wykorzystania,nikim,życie ucieka nie wiem co zrobić,trwa to już długo a ja mam już 40 lat,nie mam nic od życia ani żadnego swojego życia...

    Odpowiedź do Narcystyczna matka
  • Caroline, July 16, 2020

    Wreszcie zrozumiałam przez co przechodził w domu mój mąż. I jakiego rodzaju artyleria skierowana była przeciwko mnie, odkąd poznali mnie jego rodzice. Dziękuję za artykul

    Odpowiedź do Caroline
  • dentka, January 20, 2020

    To co zostało napisane w tym artykule jest przerażające. Przerażające bo właśnie mnie to spotkało. I naznaczyło na resztę życia. Jestem po 2 terapiach i 7 latach leczenia psychiatrycznego. Mam zdiagnozowane zaburzenie osobowości borderline z rysem zależnym. W najgorszym momencie mojego życia (po zasłużonym co prawda dzięki borderline) porzuceniu przez pierwszego chłopaka zostałam zostawiona całkowicie sama sobie, matka wręcz cieszyła się, że zostałam porzucona, bo mój wtedy już ex nie będzie czyhał na jej majątek, bo był ze mną tylko dla jej pieniędzy. Po kilku latach zmagania się z depresją, poczuciem bycia zerem kiedy poszłam do psychiatry szydziła ze mnie, że robię z siebie wariatkę i próbuję zwrócić na siebie uwagę. Że ją wykończę, że ona nie może przeze mnie spokojnie żyć. Z resztą, dokładnie tak jak jest opisane to w artykule słyszałam to odkąd tylko pamiętam. Jej potrzeby się liczyły, ja i moje potrzeby były zupełnie nieistotne. Psychicznie gnębić mnie przestała dopiero kiedy wyprowadziłam się z domu na stałe i wpadłam w sidła kolejnego narcyza. W trakcie trwania tej relacji zostałam poprawnie zdiagnozowana (wcześniej niepoprawnie została zdiagnozowana u mnie dystymia) i podjęłam drugą psychoterapię. Dzięki niej znalazłam w sobie siły, żeby zakończyć toksyczny związek, w którym jeszcze pół roku i zostałby ze mnie wrak człowieka (szantażowanie odejściem w celu wymuszenia uległości - dla zależnego bordera koniec świata). Dzięki niej dostrzegłam te wszystkie schematy, z których najsilniejszym był desperacki przymus zdobycia niemożliwego - czyli narcyza, całkowite odrzucenie siebie i swoich potrzeb byle tylko otrzymać jakieś ochłapy zainteresowania. Strach przed odrzuceniem (urocze borderline) paraliżował całkowicie zdrowy rozsądek. Nadal jestem w terapii (3 rok), rok po rozstaniu z narcyzem i nie wierzę już w to, że kiedykolwiek odkryję w sobie jakiekolwiek pozytywne cząstki. Choćbym Nobla dostała i tak dla mnie to nie będzie dostateczny dowód na to, że jestem dobra. Te wszystkie przekonania o sobie tkwią tak głęboko, że nie widzę jakiejkolwiek możliwości zbudowania realnego obrazu siebie. Jestem człowiekiem bez tożsamości. Udało się opanować borderlinowe emocje, strach przed odrzuceniem i związane z tym patologie zachowania, nie udało się zbudować obrazu tego jaka jestem naprawdę. Mimo, że czytam ten artykuł, rozumiem, że to nie była moja wina, że zostałam przez kogoś w taki zły sposób ukształtowana i zmanipulowana, wewnętrznie tego nie czuję. W środku czai się ta ja, zła, niedobra, głupia. Do tego dochodzi poczucie winy za to jak traktowałam w najsilniejszym porywie borderline życzliwych mi ludzi - nie sprawia mi ulgi świadomość dlaczego, uważam, że nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia, powinnam była wiedzieć co jest dobre, a co złe. To się przekłada na całe życie, na każdy jeden jego aspekt. Było również w mojej rodzinie złote dziecko jak i jeszcze jedna czarna owca. Jednak to mnie oberwało się najbardziej. Jest nas 3, a zostałyśmy przez matkę rozstawione na rodzinnej szachownicy tak, że nie utrzymujemy kompletnie żadnych bliskich relacji. Z resztą nigdy ich nie było, bliskie relacje w mojej rodzinie nie istniały. Było za to podburzanie, obrabianie tyłków, dosłownie rozstawianie na szachownicy. To jest przerażające jak tacy ludzie z własnych słabości potrafią stworzyć puste osobowości napędzane strachem. Mam wrażenie, że jestem kopią jej lęków. Coraz mniej mam nadziei, że nadejdzie dzień kiedy spojrzę w lustro będę mogła powiedzieć do siebie - to ja i będę wiedziała co za tym stoi.

    Odpowiedź do dentka
  • odpowiedź, January 21, 2020

    Witaj, miałam to samo i jednak udało mi się pokochać siebie, właśnie jestem na końcówce uzdrowienia! :0 Potrzebujesz rad?

    Odpowiedź do odpowiedź
  • narcyzm, May 04, 2020

    Też przez to przeszłam...uświadomienie sobie tego wszystkiego to światło w tunelu.... Chętnie wymienię się przeżyciami, radami przez mail z osobami które przeszły to samo

    Odpowiedź do narcyzm
  • Sentosa, December 30, 2019

    Dzień dobry. Zastanawia mnie skąd Pani posiada taką rozległą wiedzę dotyczącą narcyzmu? Z moich obserwacji wynika, że tylko osoby mające kontakt z narcyzem rozumieją złożoność problemu. Ludzie którzy nie spotkali w życiu narcyza (lub raczej są nieświadomie odporni na ich manipulacje;) nie rozumieją tego przez co przechodzą osoby w życiu których jest narcyz.
    Posiada Pani bardzo bogatą wiedzę. Pozdrawiam

    Odpowiedź do Sentosa
  • Agnieszka Sulikowska, January 28, 2020

    Dobra intuicja. Sama teoria przy narcyzmie to za mało. Jak się tego nie zobaczy w działaniu, to człowiek w połowę nie uwierzy a resztę i tak przeoczy. Niestety doświadczenia mam więcej niż bym chciała, ale staram się choć zrobić z niego dobry użytek dla dobra innych. Pozdrawiam

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Nibinis, November 01, 2019

    Mam narcystycznego ojca brata matke i najlepsza przyjaciolke, moja sasiadke.Ojciec do tego jest alkoholikiem,pedofilem, wyrafinowanym bezwzglednym sadysta, w oswiecimiu takich nie mieli. Jestem wrakiem czlowieka i mam ogromna fobia spoleczna, nie chce mi sie zyc.
    Dodam ze ojciec jest uwielbiany w rodzinie, u sasiadow, matka tez i brat tak samo, gdy sie poskarzylam babci, ta powiedziala ze mojj tato ja ostrzegal ze cos jest ze mna nie tak i ze bede klamac, pozniej zauwazylam ze wszyscy ktorych znam zostali ostrzezeni. Nie ufam nikomu, boje sie wychodzic z domu.

    Odpowiedź do Nibinis
  • Annna, February 10, 2021

    Zgłoś się do Miejskiego ośrodka pomocy rodzinie do interwencji kryzysowej i opowiedz swoją sytuację. Pomogą Ci i poprowadzą.

    Odpowiedź do Annna
  • Agnieszka Sulikowska, January 28, 2020

    Witam. Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, przeoczyłam komentarz. To co opisujesz to doświadczenia ciężkiego kalibru, współczuję... Bez terapii, zwłaszcza terapii traumy ciężko po czymś takim normalnie funkcjonować. To może być trudne by się zdecydować, ale warto to dla siebie zrobić. Nie każdy jest niegodzien zaufania tak jak Twoja rodzina, ale by odzyskać poczucie bezpieczeństwa potrzebujesz fachowej pomocy. Powodzenia!

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Po rozwodzie z narcyzem, October 24, 2019

    Dzień dobry, widzę ogromną wiedzę autorki w związku z tym pozwolę sobie poprosić o rade. Jestem po rozwodzie - były mąż rok temu praktycznie z dnia na dzień wyprowadził się do kochanki zostawiając mnie z dwójką dzieci (2 i 5 lat). Osobowość narcystyczną miał zdiagnozowaną u psychiatry klinicznego po epizodach manii/depresji. Obecnie zaczynam sprawę o uregulowanie kontaktów dzieci z ojcem i zastanawiam się na ile powinnam te kontakty ograniczyć żeby zapewnić dzieciom optymalne warunki rozwoju. Od rozstania zabiegałam o kontakty dzieci z ojcem (bo się nimi nie interesował), do momentu gdy sam zaczął je siłą egzekwować przetrzymując nieraz dzieci na noc. Dodam, że konkubina również leczy się psychiatrycznie i u niej również podejrzewam jakieś zaburzenia - stawia się w roli drugiej matki dzieci (miesiąc po rozwodzie pojawiła się na dniu matki i ojca w przedszkolu córki, niedawno przyszła również na zebranie rodziców w szkole, obcina dzieciom włosy bez konsultacji ze mną, maluje paznokcie). Oboje regularnie krytykują mój sposób opieki nad dziećmi: dzieci brudne, nieumyte, głodne, w brudnych starych ubraniach, słuchają nieodpowiedniej muzyki (córka śpiewa piosenki e. Geppert) - w sytuacji gdy nikt inny tak nie uważa. Mam świetny kontakt z jego rodziną i naszymi wspólnymi znajomymi/przyjaciółmi którzy wszyscy stanęli murem za mną. Wiem, że kontakt dzieci z ojcem jest ważny, obawiam się jednak że w przypadku ojca - narcyza ta zasada nie obowiązuje. Skoro potrafi być taki okrutny i bezwzględny w stosunku do mnie i swoich rodziców, z czasem jego zachowanie dotknie również dzieci. Myślałam o wyłączeniu konkubiny z kontaktów, jednak obawiam się, że wówczas ojciec zupełnie przestanie spotykać się z dziećmi. Mam wielki dylemat. Pozdrawiam.

    Odpowiedź do Po rozwodzie z narcyzem
  • Agnieszka Sulikowska, October 25, 2019

    Myślę, że ma Pani dość trzeźwy obraz sytuacji. Ogólna zasada, że lepiej by ojciec jakikolwiek był niż by go nie było, nie sprawdza się do osób narcystycznych, zwłaszcza tych ciężko zaburzonych. Brak ojca mimo wszystko czyni mniejsze spustoszenie w umyśle dziecka niż powtarzająca się narcystyczna przemoc, brak poczucia bezpieczeństwa i uczestniczenie w dziwnych zagrywkach rodzica, zwłaszcza, że jak Pani pisze, partnerka również nie szanuje granic i bierze udział w narcystycznych gierkach. Myślę, że nie ma co zakładać, że jego zachowanie dotknie dzieci dopiero kiedyś, wystarczy brak posłuszeństwa, by dziecko doświadczyło narcystycznego szału i odrzucenia. Uzna swoją winę i zniszczy mu to samoocenę.
    Dla narcyza dziecko jest tylko przedmiotem, w najlepszym przypadku je zaniedbuje, w najgorszym nadużywa w różny sposób. Tak małe dzieci nie mają możliwości mentalnych ani emocjonalnych bo się przed tym chronić i sobie z tym radzić. Jest Pani w o tyle dobrej sytuacji, że zaburzenie zostało potwierdzone, będzie łatwiej przekonać sąd, że pozostawianie dziecka pod wyłączną opieką ex-męża, nie jest dla niego dobre. Moim zdaniem warto walczyć o jak najmniejszy kontakt i najlepiej by był on nadzorowany przez inną dorosłą osobę np. w ośrodku z psychologiem, lub choć z życzliwymi dziadkami. Odmówić zabierania dzieci przez ojca do domu na dni czy noclegi. Tam im nikt nie pomoże. Jeśli ojciec nie mogąc mieć takich kontaktów jakie mu pasują, zrezygnuje z kontaktów z dziećmi w ogóle, to tylko pokaże, że nigdy mu na nich nie zależało. Dzieci potrzebują przede wszystkim miłości, bezpieczeństwa, przewidywalności, bycia otoczonym przez życzliwe i dojrzałe osoby. Jak dzieci podrosną, będzie im łatwiej dostrzec zachowania ojca i się bronić. Współczuję sytuacji bo jest niełatwa. Ważne, że dzieci będą miały kontakt z pozostałą częścią tamtej rodziny. Warto też znaleźć dobrego psychologa dziecięcego, który podpowie jak mądrze i adekwatnie do wieku mówić dzieciom o tym co się dzieje w rodzinie. Dzieci przyzwyczajają się do tego co mają, to jest dla nich normalne. Ważne by tata nie był tematem tabu, ale by z jednej strony go nie demonizować, mówić o fajnych cechach jakie miał by dziecko mogło uznać wartość siebie, jako od niego pochodzącego, ale też adekwatnie do wieku mówić, że tata ma problem więc nie mogą się spotykać na razie.
    Pozdrawiam i życzę jak najlepszego rozwiązania sprawy.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Ania, October 01, 2019

    Dziekuje Pani za ten artykul. Mam narfystycznych rodzicow: matka to ukryta narcyza, ojciec narcyz typu Trump. Brat przejawia tez zachowania narcystyczne. Ja jako jedyna ucieklam od nich, zyje w innym kraju, ale i tu dopadl mnie ten "wirus": moj maz byl ukrytym narcyzem. Pisze "byl", bo zmarl niespodziewanie roj temu. Nie chce wyjsc na zimna bestie, ale po tym co z nim przezylam twierdze,ze jego smierc uratowala mi i dziecku zycie (to pisze tylko tu,nie odwazylabym sie tak mowic publicznie). Moja tesciowa to zreszta tez narcyza, praktycznie byla wspolwinna w rozwaleniu malzenstwa, wrecz namawiala meza na gnebienie mnie. Mam prosbe. Pani tak ladnie pisze, takie celne te uwagi. Prosze napisac cos o narcyzmie ukrytym. Interesuje mnie tez dlaczego tak wiele doroslych dzieci narcyzow wybiera za partnera narcyza. Ja sobie zawsze obiecywalam, ze bede miala nietoksycznego meza, a wpadlam w bagno. MOze pani cos na te tematy napisac?

    Odpowiedź do Ania
  • Klaudia, April 21, 2020

    Witam. Mam identyczna sytuacje. Chętnie wymieniłabym się z Tobą doświadczeniami. Jak jesteś zainteresowana prywatna rozmową, podam e-mail lub skontaktuje się z Tobą przez osobę tworzącą artykuł. Odezwij się, pozdrawiam :)

    Odpowiedź do Klaudia
  • narcyzm, May 04, 2020

    Też się chętnie wymienię doświadczeniami z osobami które przeszły przez piekło narcystycznego rodzica..

    Odpowiedź do narcyzm
  • Agnieszka Sulikowska, October 04, 2019

    Współczuję sytuacji. Niestety wpadanie w sidła kolejnych narcyzów po wyjściu z narcystycznego domu rodzinnego, to częsty schemat. Pomyślę nad artykułem, tymczasem wiele cennych uwag na temat tego dlaczego budujemy relacje z osobami podobnymi do rodziców znajdzie Pani tu: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,53664,25250282,w-toksycznych-zwiazkach-czasem-trudno-odroznic-kto-jest-katem.html Pozdrawiam.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Katarzyna, August 19, 2019

    Dziękuję za ten artykuł. Wychowała mnie narcystyczna matka ale niestety dopiero w wieku dojrzałym się zorientowałam. Stało się to w najtrudniejszym momencie mojego życia, kiedy ilość problemów mnie przytloczyla. W takim momencie moja matka nie tylko zaczęła mnie obwiniac o spowodowanie owych problemów, o nieudolność, o brak współczucia dla niej "bo jak ona się teraz ludziom pokaże" ale również wyrzuciła mi problemy psychiczne ("bo kto normalny wpada w takie problemy, idź do psychiatry"), stary wygląd "nas starzejace się cialo, mąż Cię rzuci") i fizyczne zaniedbanie ("wyglądasz jak kocmoluch") . Wtedy coś zaswiecilo mi w głowie.

    Z perspektywy lat widzę jak się starała odseparowac mnie od swoich obu mężów, którzy ją porzucili i od mojego brata, który zerwał z nią kontakt.

    Od momentu kiedy zminimalizowalam z matką kontakt do telefonu co kilka tygodni i rozmowy o pogodzie (nie opowiadam absolutnie nic o sobie ani o swojej rodzinie), poczułam się jakbym zaczęła nowe życie. Teraz nawet dotarło do mnie jak starała się zepsuć mój kontakt miom mężem!

    Odpowiedź do Katarzyna
  • narcyzm, May 04, 2020

    Katarzyna skontaktuj się ze mną na mail, przeszłam dokładnie przez to samo..wesprzemy się

    Odpowiedź do narcyzm
  • F, June 22, 2019

    Czy ktoś z czytających ma i matkę i ojca narcyza? Ja tak mam, późno to zrozumiałam/potrafiłam nazwać, ale już przynajmniej wiem na czym stoję. Nie zerwę z nimi kontaktu, bo na szczęście mieszkamy na przeciwległym końcu kraju, więc się aż tak często nie widujemy, ale rozmawiamy codziennie i te rozmowy koniecznie trzeba ograniczyć, bo widzę jakie to w tym momencie rodzi dla mnie fatalne skutki. Prawdę mówiąc często nie mam ochoty na kontakt z nimi. Żaden. Gdyby ktoś zechciał się podzielić swoją sytuacją/jak sobie radzi z dwoma narcyzami, będę wdzięczna. Artykuł rewelacyjny. Przerabiałam wszystko, co zostało w nim ujęte. Nawet na odległość.

    Odpowiedź do F
  • Ewa13, February 05, 2020

    Mam matkę narcyzę i ojca przyzwalającego, a może też w jakimś stopniu narcyza. Mam 54 lata, oni są po 80-tce.
    Też tak samo jak Ty wcale nie mam ochoty do nich dzwonić, traktuję to jak przykry obowiązek. Oni nie dzwonią, bo uważają, że ja powinnam. Jak sobie radzę? Wcale. Jestem starzejącą się osobą, widzę, że moje życiowe kompleksy, poczucie niższości, wstydliwe usposobienie, brak radości życiowej nawet gdy są po temu powody i wiele innych moich cech, których w sobie nie akceptuję to tylko ich wina. Szczerze mówiąc mam ich serdecznie dosyć.

    Odpowiedź do Ewa13
  • Agnieszka Sulikowska, June 22, 2019

    Współczuję. Oboje rodzice narcystyczni to dużo manipulacji i nadużyć. Jesteś niesamowicie silna, że udało Ci się wyjechać! Wiele osób nie jest w stanie się uniezależnić od narcystycznych rodziców w jakikolwiek sposób. Teraz czas na kolejne etapy dbania o siebie. Wygląda na to, że potrzebujesz porad jak przejść na tzn "low contact" czyli ograniczenie kontaktu. Tutaj mało ludzi komentuje, więcej wsparcia możesz znaleźć na forum psychologicznym http://forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html?s=0 . Tam jest kilka dzieci narcystycznych rodziców, nawet ostatnio był ciekawy wątek "horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera" . Jest też zamknięte forum dla dzieci narcystycznych rodziców, poszukaj wątku z namiarami na adminkę, znajdziesz wśród starszych wątków .

    Powodzenia! Zadbanie o siebie to nie jest łatwa walka gdy po drugiej stronie są narcystyczni przeciwnicy, ale warto ją wykonać. Jak dzieli Cię taka odległość, to będzie Ci łatwiej. Mniejsze ryzyko, że będą Cię nachodzić w domu czy w pracy by Cię "przywrócić do porządku", czyli zagonić do wyznaczonego Ci miejsca w systemie. To zdumiewające ile wolności daje uświadomienie sobie, że w telefonie jest taki przycisk, po którego wciśnięciu rozmowa się rozłącza i już nikt na Ciebie nie krzyczy.... nie musisz znosić żadnych wyzwisk czy manipulacji. Jesteś dorosła, teraz Ty decydujesz jak chcesz żyć i być traktowana. Trzeba tylko tych granic pilnować, bo w egoistycznym interesie rodziców jest je przekraczać.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • F., June 23, 2019

    Dzięki bardzo za informacje. Przyznam, że często zdarza mi się przywrócić ich na właściwe tory i powiedzieć, co mi się nie podoba i czego tolerować nie będę, ale oni na odległość potrafią wzbudzić w człowieku to poczucie winy. Tyle dla ciebie zrobiliśmy, a ty jesteś niedobrym dzieckiem. Ostatnio po jednej z takich rozmów usłyszałam, że jednam mnie nie wychowali. Śmiać mi się chciało, jak to przeczytałam. Tak jak mówisz, teraz trzeba się skupić na ograniczeniu kontaktu, wiem że mi się to uda, ale jestem jeszcze na takim etapie, że z tyłu głowy jest takie poczucie, że porzucasz mamę i tatę, bo przecież w Polsce uczy się dzieci, że rodziców powinno się dozgonnie kochać, szanować, oni są święci bez względu na to co robią, a jeśli się przeciwstawiasz, to jesteś złą osobą. To jest trudne.
    Poza domem regularnie mieszkam od czasów liceum, będąc z nimi cały czas w kontakcie. Od dziecka (szkoła podstawowa) odczuwałam to, co teraz, ale nie wiedziałam o co chodzi i jak to nazwać. Myślałam, że to raczej ze mną jest coś nie tak.
    W każdym razie dzięki bardzo za kawał dobrej roboty, którą tu dla nas wykonujesz!

    Odpowiedź do F.
  • V., June 21, 2019

    Swietny, przydatny artykul!

    Odpowiedź do V.
  • Agnieszka Sulikowska, June 22, 2019

    Dziękuję :)

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Iwona , November 03, 2018

    Trudno było przeczytać wszystko na raz. Jestem córką narcystycznej matki. Późno, ale na szczęście, że w ogóle zdałam sobie z tego sprawę. Od 4 lat metoda zero kontaktu. Choć korzysta z latających małp żeby dowiedzieć się co u mnie słychać. Od czasu do czasu dostaje SMS, że umiera i musimy się spotkać. Nie robi to już na mnie wrażenia. Odpisałam swoje historie z narcyzą traktując to jak terapię. Wszystko co jest napisane w artykule jest celne i do bólu prawdziwe. Dziękuję, bo mam okazję po raz kolejny utwierdzić się, że nie jestem Nie normalnym bachorem i że nie tylko mnie to spotkało. Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedź do Iwona
  • V., June 21, 2019

    O tak. To poczucie, ze moze mimo wszystko z toba jest wszystko ok jest wyzwalajace!

    Odpowiedź do V.
  • goska, August 13, 2018

    dziekuje za ten artykul.mialam narcystyczna matke z borderlinem. pochowalam ja 3 lata temu. jestem wiele lat po terapii poglebionej dla dda, wielu warsztatach.sama prowadze treningi rozwojowe dla kobiet. przerazajace jest to, ze zjawisko narcyzmu staje sie coraz bardziej powszechne. a schematy, w ktorych wyroslismy, wracaja jak bumerang w najmniej spodziewanym momencie. trzeba ogromnej pracy, zeby po byciu dzieckiem narcysty balansiwac w odcieniach szarosci, a nie byc czrnym lub bialym. dziekuje:)

    Odpowiedź do goska
  • Agnieszka Sulikowska, August 13, 2018

    Mówi się, że narcyzm jest chorobą naszych czasów. Ale mamy przecież tak trudne doświadczenia historyczne, że mówimy o wielu pokoleniach wychowywanych przez strautmatyzowanych rodziców. NPD może być jedną z wielu konsekwencji tego. Narcyz z borderline to "jazda bez trzymanki", gratuluję skutecznej terapii i tego, że potrafiłaś przekuć swoje doświadczenia w możliwość pomagania innym, budowaniu siły innych kobiet. Natomiast pewne wzorce nie zniknęły, one czekają w ukryciu na odpowiedni moment, by znów spróbować kierować naszym życiem. Dzięki terapii można szybciej to dostrzec i już im nie ulegać. Pozwolić sobie na bycie prawdziwym i docenić co to oznacza. Pozdrawiam !

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Brunhilda, August 12, 2018

    Moja teściowa to narcyza. Wciąż wyciąga od dorosłych dzieci pieniądze, przy każdej okazji żali się jak to jej ciężko w życiu. Nie pracuje, nie ma znajomych, jej życie kręci się wokół robienia posiłków. Manipuluje dziećmi nastawiając je na siebie, a że jej celem jest mieć pieniądze to najczęściej stosuje takie zdanie do swojej ofiary: tak mi ciężko, gdyby nie Janek i Franek to bym nie miała za co zapłać rachunków... Tragedia. Teścia zmieniła w upośledzonego życiowo człowieka, który sam nie ogarnia podstawowych potrzeb jak przygotowanie posiłku czy ogarnięcie wokół siebie...

    Odpowiedź do Brunhilda
  • Agnieszka Sulikowska, August 13, 2018

    Narcyz potrafi być prawdziwym roszczeniowym potworem, niszczącym wszystkich wokół dla zaspokojenia swoich potrzeb. Ale też ma nad innymi tyle władzy ile sami mu dają. Dzieci nie mają wyjścia, póki są małe, ale dorośli już tak. Tylko, że trzeba mieć jaja z żelaza by odmówić wspierania takiej matki, nawet jeśli wiemy, że ma trudną sytuację na własne życzenie, czasem zaniedbuje nawet swoje zdrowie, by mieć narzędzie do manipulacji, przerzuca odpowiedzialność za zaspokojenie jej potrzeb na dzieci bo tak jej łatwiej, to obiektywnie ma trudną sytuację a zwłaszcza w naszej kulturze silna jest presja by rodzicom pomagać bezwarunkowo. Odcięcie choć częściowe, odmówienie absurdalnym oczekiwaniom, postawienie zdrowych granic, odmowa skakania wobec narcystycznej matki, skończy się paskudnymi oskarżeniami o bycie bez serca itp. Narcyza wykorzysta osoby 3cie, tak zwane "latające małpy", które będą nas uświadamiać jak krzywdzimy biedną matkę. Ale bez postawienia tych granic, dziecko narcyzy ryzykuje zniszczenia swojego małżeństwa i czasem całej rodziny. W imię czego? Narcyza i tak będzie nieszczęśliwa i odrzucająca. Przypomina to służenie bezużytecznemu złu.
    Bez terapii syn może nie być w stanie granic postawić. To co może zrobić żona, to odmówić udziału w tym cyrku i mówić mężowi jak to się wszystko odbija na niej, na rodzinie. Szanować teściową jako kobietę, matkę męża i nie tolerować jej narcystycznych gierek. Znam historie, że mąż przejrzał na oczy jak jest wykorzystywany przez matkę, ale okupione to było kilkoma latami szamotania się. A bywa, że syn narcystycznej matki ma tak silne poczucie winy, że woli stracić swoją rodzinę niż się matce postawić. Mam nadzieję, że u Ciebie skończy się to jak najlepiej. Życzę szczęścia i spokoju.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Brunhilda, August 14, 2018

    On już wie że to manipulacją, przejrzałem na oczy. Odcięcie jej od naszego źródła spowodowało wybuch narcystyczne wściekłości, traktowania nas jak powietrze, izolowania z rodzinnych spotkań (i całe szczęście), niczym nieuzasadnione ataki na męża. Ze mną jest na stopie zimnej wojny, bo się postawiła królowej, zabrałam jej syna i w ogóle całe zło to ja ? Przez nią nasze małżeństwo prawie się rozpadło ale przetrwaliśmy. Silniejsi, mąmądrzejsi, świadomi. I to w tym wszystkim najlepsze ?

    Odpowiedź do Brunhilda
  • Agnieszka Sulikowska, August 14, 2018

    Kryzys może zniszczyć związek, albo go wzmocnić. Wspaniale, że Wam się udało!

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Olivia, August 11, 2018

    Świetny artykuł. Byłam wychowywana przez matkę narcyzkę. Dołożyła swoich starań, żebym nie miała więzi ani z moim ojcem ani bratem. Miałam tylko ją. Byłam niewdzięczna, egoistyczna i zawsze niewystarczająca. Obciążałam ją swoimi problemami, których ona biedna, po tym wszystkim, co przeszła w życiu nie miała siły słuchać. Byłam winna za jej relacje z mężem (jak żle się układały), za źle ścięte włosy przez fryzjerkę, za niewysprzątany dom jak przyszli goście, za jej zły nastrój. Kiedy mówiłam coś o sobie, to słyszałam, że "ja jako pierwszy osioł", więc kiedy wymieniam osoby, to zawsze powinnam siebie wymienić na końcu. Najczęściej jednak słyszałam, że takich osób jak ja się nie lubi i jestem problematyczna. Za wszystko musiałam dziękować, oczywiście nie w zwykły sposób, a takie dozgonne uwielbienie i wywdzięczanie (za to, ze nalożyła mi obiad, który wcześniej ja zrobiłam, a po którym poźniej ja zmywałam). Najlepsze było kiedy poznałam chłopaka: dobra córka by nigdy nie wybrała obcego człowiek zamiast własnej matki i to takiego, który śmiał mi przynieść różę na walentynki, a jej NIC!!! Chłopak też był narcyzem, podobnie jak późniejszy mąż i koleżanki, które przyciągałam do swojego życia. Bycie wychowywanym przez narcyzkę powoduje ogromne pomieszanie znaczenia miłości, tego, jak powinna wyglądać zdrowa relacja i oczywiście bardzo niską samoocenę z poczuciem winy za sam fakt, że się żyje. Dziękuję za artykuł :)

    Odpowiedź do Olivia
  • Agnieszka Sulikowska, August 13, 2018

    Dziękuję :)
    Czasem jak słucham opowieści Dorosłych Dzieci Narcystycznych rodziców, to zastanawiam się czy Ci rodzice powstali w tej samej fabryce klonów... Szczegóły się różnią, ale ogólne schematy, czasem nawet słowa, są tak podobne. Jak to oczekiwanie, czasem teatralnego dziękowania za każdą pierdołę, którą narcyz zrobił. Oburzenie, że ktoś może być dla dziecka ważniejsze niż on! Myślę, że konsekwencje to pomieszanie w wielu tematach, cały świat narcystycznego domu stoi na głowie. Widzę, że jesteś już świadoma tego co się działo i jak to na Ciebie wpłynęło. Mam nadzieję, że większość uzdrowienia już za Tobą, życzę Ci zbudowania zdrowego poczucia własnej wartości i zdrowych, opartych na wzajemnej miłości relacji.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Elżbieta, August 07, 2018

    Miałam narcystyczną matkę ale starałam się być daleko od niej. Jednak ona zawsze stawiała się w roli ofiary i wszystko robiła aby mnie przede wszystkim pomniejszyć i upokorzyć tylko dlatego że nie chciałam się odciąć od ojca po ich rozwodzie. A to właśnie ojciec był dla mnie wsparciem i łączyła nas dobra więź. Manipulacje stosowała na każdym kroku i nakręcała różne afery a potem żyła tym co się zdarzyło. Do końca swojego życia to robiła i dążyła do tego aby cały świat mnie znienawidził. Zrozumienie jej osobowości pozwoliło mi na wybaczenie tego co robiła wobec mnie. Uznałam ją za osobę chorą, niepełnosprawną psychicznie. I ponieważ to była moja matka i innej nie miałam takie podejście pozwoliło mi zachować w sobie tę pierwotną bezwarunkową miłość dziecka do rodzica i dało mi spokój.

    Odpowiedź do Elżbieta
  • Agnieszka Sulikowska, August 07, 2018

    Opisałaś zachowanie narcystycznych matek w sytuacji rozwodu, które bardzo często spotykam u swoich klientów. Wymaganie absolutnej lojalności i kampanie oczerniające w przypadku odmowy. Współczuję doświadczeń i gratuluję, że to sobie poukładałaś. Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią.
    Ważna informacja dla osób, które dopiero zaczynają uzdrawianie tematu narcystycznego rodzica - lepiej nie spieszyć się z wybaczaniem. Nie robić tego na siłę. Zazwyczaj dziecko narcystycznego rodzica aż za bardzo go rozumie i wybaczenie może potraktować jako kolejną fazę usprawiedliwienia jego zachowań. A by wyjść z roli ofiary trzeba uznać swoją krzywdę, odzyskać dostęp do złości i umiejętności stawiania granic. Nauczyć się o siebie dbać. Stanąć całkowicie po swojej stronie i z tego poziomu, z poczuciem wolnego wyboru dopiero podjąć decyzję o wybaczeniu.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Marzena , August 07, 2018

    fantastyczny artykuł, poparty konkretnymi przykładami, pozwalający poznac i zrozumiec mechanizmy. Bardzo przystępny, wstrząsający, prawdziwy

    Odpowiedź do Marzena
  • Agnieszka Sulikowska, August 07, 2018

    Dziękuję. Pozytywny feedback zachęca mnie by pisać częściej :)

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Ana, October 31, 2018

    Najlepszy jak dotąd artykuł, a przeczytałam już masę, tu odnalazłam swoje życie w 100%, do czynienia z narcyzami miałam całe życie, choć u mnie tonie tylko matka

    Odpowiedź do Ana
  • Agnieszka Sulikowska, January 22, 2019

    Dziękuję :) Najczęściej jak się ma rodzica narcystycznego, to potem okazuje się, że w naszym życiu tych narcyzów jest więcej... niestety.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Joanna, August 04, 2018

    Bardzo bogaty,wstrząsający,prawdziwy artykuł. Gratuluję Agnieszko

    Odpowiedź do Joanna
  • Agnieszka Sulikowska, August 05, 2018

    Dziękuję :)

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska
  • Kasia, October 31, 2018

    Dziękuję Pani Agnieszko, to jeden z lepszych artykułów w internecie opisujący zachowania narcyza, napisany w naprawdę przystępny sposób.

    Odpowiedź do Kasia
  • Agnieszka Sulikowska, January 22, 2019

    Dziękuję. Taki był cel, by jak najłatwiej rozwikłać narcystyczne manipulacje.

    Odpowiedź do Agnieszka Sulikowska