Ile trwa sesja?

Od 70 minut do nawet 3 godzin, przeciętnie ok 1,5 godziny. Daję Ci tyle czasu ile potrzebujesz by przerobić to co jest do uzdrowienia na dany moment. Sesja kończy się gdy czujesz ulgę, spokój i nic nowego nie wychodzi na wierzch.

 

Czy muszę się jakoś specjalnie przygotować do sesji?

Najlepiej nie wytwarzać w sobie specjalnych oczekiwań, że np. muszę wszystko widzieć dokładnie, albo od razu coś przerobić. Każda sesja jest inna, na pierwszej czasem można tylko oddychać i nic konkretnego nie wychodzi, dopiero jak poczujemy, że jesteśmy bezpieczni, odważamy się otworzyć. Jeśli wiesz, że przychodzisz na sesję z konkretnym tematem, możesz przed sesją powtórzyć sobie kilka afirmacji z nim związanych – podświadomość będzie pobudzona i szybciej dotrzesz do swoich przekonań i wzorców z tym związanych. Wiedza dotycząca regresingu i ogólnie rozwoju duchowego może pomóc Ci lepiej głębiej uczestniczyć w sesji, więc zachęcam do lektury.

 

Jak długo będzie trwała terapia?

Aż osiągniesz satysfakcjonujący Cię efekt. Może to być dla ciebie uporanie się z konkretnym tematem w Twoim życiu, np. poprawienie nastroju po rozstaniu, wtedy mogą wystarczyć 2-3 sesje, albo chęć podniesienia jakości swojego życia – wtedy praca nad sobą może zająć intensywnie wiele miesięcy, a później raz na jakiś czas – by było jeszcze lepiej. W przypadku wielu nawarstwionych problemów z trudnego dzieciństwa i ich konsekwencji – współuzależnienia, DDA/DDD itp. terapia może trwać ponad rok albo i więcej.

 

Czy będę świadomy tego co się ze mną dzieje?

Będziesz cały czas w pełni świadom tego co się z tobą dzieje, tego co do Ciebie mówię. Regresing nie jest techniką hipnozy. Masz pełną kontrolę nad procesem. Możesz sam zdecydować, czy chcesz poruszać jakiś temat, czy nie jesteś jeszcze gotów i ja to uszanuję.

 

Dlaczego mam wracać do przeszłości? Nie lepiej się od niej odciąć i iść dalej?

Wiele osób wychodzi z założenia, że przeszłość jest już za nami i nie warto się w niej grzebać, mądry człowiek skupia się na tym co jest teraz. To jest bardzo zdrowe podejście pod warunkiem, że ta przeszłość nie ma na nas negatywnego wpływu w postaci męczących nas nieuzdrowionych emocji, skutków dawnych – szkodliwych decyzji itp. Człowiek szczęśliwy, któremu wszystko się układa, nie musi wracać do przeszłości. Jeśli jednak coś cię męczy, warto się tym zająć docierając do przyczyny problemu. A przyczyna najczęściej tkwi w naszej przeszłości. Warto ją przerobić i móc dalej spokojnie skupiać się na chwili obecnej i kreaowaniu lepszej przyszłości.

 

Dostałam jako prace domową zestaw afirmacji. Czy muszę je stosować? Nie wystarczy sama sesja?

Sesja regresingu jest bardzo silną metodą oczyszczania podświadomość. Usuwa z niej głazy i zostawia puste miejsce. Po sesji mamy w głowie pewne uświadomienie, ale nie mamy nowych wzorców przekonań i zachowań odnośnie danego tematu. A musimy w oparciu o coś działać. Jeśli nie nauczymy się nowych – pozytywnych przekonań np. przez afirmacje, nasza podświadomość wróci do tego co zna – starych wzorców. W ten sposób będziemy się kręcić w kółko zamiast iść na przód.

 

Byłam na kilku sesjach, piszę afirmację, myślałam, że będę się czuć coraz lepiej, a czuję się znacznie gorzej. Wszystko mnie irytuje, czuję silne emocje i mam dość tych afirmacji. Może dać sobie z tym spokój?

To normalny przejaw oporów z podświadomości, tym bardziej warto kontynuować pracę w danym temacie. Świadomie chcesz dokonać zmiany, zmienić swój sposób myślenia, ale twoja podświadomość jest przyzwyczajona do tego co było i chce Cię zniechęcić. Silne opory oznaczają, że dotknęłaś istotnego tematu i jego przerobienie będzie dla Ciebie bardzo ważne. W takim momencie warto spojrzeć na kolumnę reakcji przy pisaniu afirmacji – poznać opory z podświadomości, to czego się boi i może dodać afirmacje neutralizujące te lęki. Albo przeformułować afirmacje, by lepiej trafiała w problem. Warto znać wykres samopoczucia przy pracy ze zmianą przekonań. Na początku samopoczucie nam się polepsza, bo podobają nam się afirmacje i chcemy tak myśleć. Po jakimś czasie pracy z afirmacjami podświadomość zaczyna się buntować i nastrój szybko spada nam do poziomu sprzed rozpoczęcia pracy nad sobą. Jeśli przetrwany ten moment, będzie się cały czas podnosił i wejdziemy na znacznie wyższy poziom niż przed rozpoczęciem afirmowania. Dlatego nie warto się poddawać!

 

Dobrze. Ale to już nie chodzi o same afirmacje. Co chwila wychodzi coś nowego. Jakieś silne emocje związane z zupełnie innym tematem. Czy to się nigdy nie skończy?

Doświadczasz czegoś co w regresingu nazywamy „wywalanką”. Przez długi czas tłumiłaś i zamiatałaś pod dywan swoje przykre emocje. Wtedy było źle, odbijało się to na twoim życiu, ale było niejako przytłumione. Gdy umysł poczuł, że zaczynasz coś z tym robić, przepracowywać temat po temacie, pomocnie zaczyna Ci podsuwać kolejne. Warto mieć dystans i umieć rozdzielić to co „wywala” na wierzch od codziennych sytuacji i starać się analizować to na zasadzie lustra – przez obserwację tego co czujemy i zadawanie sobie pytań dochodzić do kolejnych wzorców. Np. jeśli nagle, bez żadnego konkretnego powodu mąż doprowadza Cię do szewskiej pasji, warto zadać sobie pytanie – tak naprawdę na kogo się złościsz? Może na ojca, który Cię ignorował i te emocje męczą Cię do dzisiaj. Nie warto ich przelewać na męża. Już lepiej do końca przerobienia tematu zwiększyć częstotliwość sesji by nie mieć trudnych emocji na wierzchu.

 

Słyszałam, że ludziom po regresingu to tak „wywala”, że chodzą i płaczą bez powodu. Ja tak nie chcę. Czy też mnie to czeka?

Jeśli masz za sobą np. bardzo przykre doświadczenia z dzieciństwa, wiele nawarstwionych emocji, to one będą wychodzić. I lepiej by wyszły, byś w bezpiecznych warunkach mogła się z nimi uporać. Jednak nie każdy ma za sobą traumy. Wiele osób po prostu chce by było lepiej, nie mają ciężkich tematów do przerabiania. Nie ma więc im co tak „wywalać”. Niektórzy też nie wierzą, że można coś osiągnąć łatwo i ich podświadomość utrudnia proces rozwoju. Jeśli „wywalanka” się pojawi, trzeba się nią zająć i otworzyć się na lekką i łatwą pracę nad sobą. Pomogę Ci w tym.

 

Ja bym chciała wszystko uzdrowić, ale nie musząc do tego wracać.

Pewne tematy i towarzyszące im emocje da się uzdrowić skupiając się tylko na pracy nad tym co jest teraz – zmianie naszych obecnych wyobrażeń i przekonań. Zablokowane emocje uwolnić przez pracę z energiami i ciałem. Jednak czasem uświadomienie sobie dokładnych przyczyn i okoliczności powstania danego przekonania jest potrzebne do przerobienia tematu. Wtedy bez cofnięcia się do przeszłości, spojrzenia na nią z dzisiejszej perspektywy nie posuniemy się do przodu. Czasem boimy się wrócić do przeszłości, bo myślimy, że znów będziemy tym małym bezradnym dzieckiem i będziemy tak samo cierpieć jak kiedyś. Ale teraz jesteśmy już dorośli, a tamto jest tylko wspomnieniem. W dodatku nie jesteśmy sami z męczącym nas obrazem i emocjami, ale pod opieką regresera, który od razu odlicza pojawiające się emocje. Nie musimy w nich tkwić. Trzeba tylko pozwolić im na chwilę wyjść. Ulga z całkowitego uwolnienia się od męczących nas emocji, jest nie do opisania. Czujemy to całym ciałem, bo te emocje nie są już tłumione w środku. Jakby spadł z nas olbrzymi ciężar. Samo spojrzenie na przeszłość z perspektywy dzisiejszego siebie czasem sprawia, że zaczynamy zupełnie inaczej odbierać daną sytuację. Na przykład jako dziecko mogliśmy czuć się winni widząc kłócących się rodziców. Dziecko odbiera wszystko osobiście, uważa, że jak się rodzice kłócą, to pewnie jego wina. Ale dorosły człowiek dostrzeże absurdalność tych przekonań. I one odejdą, a wraz z nimi poczucie winy.

 

Czy za pomocą regresingu można uwolnić się od traumy okresu prenatalnego – ciąży i porodu?

Oczywiście. Człowiek sobie najczęściej nawet nie wyobraża jak daleko sięga jego pamięć. W okresie prenatalnym mogą zakodować się pierwsze – bardzo silne wyobrażenia na temat tego jaki jest ten świat i jakie zasady nim rządzą. Można się tych przekonań pozbyć, tak jak z jakiegokolwiek innego okresu. Regresing powstał na bazie rebirthingu, który przede wszystkim służy do uzdrawiania okresu prenatalnego. Wzbogacenie go o prowadzenie terapeuty i sugestie uwalniające przyspiesza ten proces.

 

Na mnie żadna metoda nie działa, regresing pewnie też nie zadziała.

Jeśli postawiłeś sobie za cel udowodnić, że nie można nic zmienić, życie jest takie jakie jest, ty jesteś taki jaki jesteś i absolutnie nic tego nie zmieni, więc jesteś zwolniony z wzięcia odpowiedzialności za siebie, to tak, regresing Ci nie pomoże. Regresing wymaga klienta, który naprawdę CHCE się zmienić. Jest gotów współpracować z terapeutą, zmierzyć się z czasem przykrą prawdą na swój temat i niekoniecznie przyjemnymi emocjami. Nie uzdrowię Ciebie ZA CIEBIE. Mogę ci tylko w tym pomóc. Gwarantuję profesjonalnie poprowadzoną sesję. Na ile z tego skorzystasz – zależy od Ciebie.

 

Byłam kiedyś na regresingu i pan mi opowiadał kim byłam w poprzednich wcieleniach. Czy tutaj też tak będzie?

To w czym uczestniczyłaś nie było regresingiem niehipnotycznym Leszka Żądło i prowadzący nie powinien posługiwać się tą nazwą. Mogła być to jakaś forma sesji regresywnej nastawionej na badanie poprzednich wcieleń. Cel regresingu jest zupełnie inny. Stosuje się powrót do przeszłości – przede wszystkim dzieciństwa– by zrozumieć przyczyny obecnych problemów i je uzdrowić, a nie by zaspokajać ciekawość. Jeśli interesuje Cię tylko kim byłaś w poprzednich wcieleniach skorzystaj z innych metod. Jeśli chcesz zrozumieć jak przeszłość wpłynęła na Ciebie i jak się od negatywnych wpływów uwolnić – zapraszam do mnie.

 

Nie wierzę w istnienie poprzednich wcieleń, czy regresing to metoda dla mnie?

Tak. Z punktu widzenia skuteczności sesji nie ma większej różnicy, czy pojawiające się obrazy, które nie możemy zaklasyfikować jako należące do naszego życia, uznamy za obrazy z poprzednich wcieleń czy pewne symboliczne wizje, które przedstawia nam nasz umysł, byśmy mogli zrozumieć istotę problemu. Na początku pierwszego spotkania staram się poznać klienta by wiedzieć jaki ma światopogląd, jak dopasować język sesji by czuł się swobodnie i rozumiał co się dzieje zgodnie ze swoją wizją świata.

 

Zrobiłem w moim życiu coś czego się wstydzę. Byłem alkoholikiem przez kilkanaście lat, biłem żonę. Gdy odeszła zrozumiałem, że muszę coś ze sobą zrobić. Ale boje się, że gdy o tym powiem zostanę potępiony, a wtedy się zamknę i zacznę znów pić.

Bez względu na to jaką przeszłość masz za sobą, ja doceniam to, że postanowiłeś się z nią zmierzyć. Szanuję Ciebie jako człowieka, który znalazł w sobie chęć i siłę by się zmienić. Sesja nie jest od tego by moralizować, lecz by pomóc TOBIE zrozumieć dlaczego zachowywałeś się tak a nie inaczej i to zmienić. Mogę nie rozumieć i nie pochwalać Twojego przeszłego zachowania i jednocześnie najlepiej jak potrafię poprowadzić Ci sesję. Z Twojej strony oczekuję uczciwości wobec samego siebie – jeśli naprawdę chcesz wyjść z uzależnienia, czeka cię długa i ciężka praca nad sobą. Jeśli jesteś gotów ją wykonać, ja jestem gotowa Ci w tym pomóc.

 

Byłam kiedyś na terapii, ale gdy wspomniałam o moich przeżyciach duchowych prowadzący potraktował mnie jak wariatkę. Czy z Tobą mogę swobodnie o tym rozmawiać?

Tak, mam wystarczająco dużą wiedzę ezoteryczną by zrozumieć wiele zagadnień i poprowadzić sesje w tematach, dla niektórych abstrakcyjnych.